Miroslav Žamboch, Ďuro Červenák, Jozef Girovský, Michal Hvorecký, Jiří Kulhánek, Zuska Mnichová, Anton Stiffel, Jaroslav Mostecký, Ondřej Neff, Jiří W. Prochazka, Jana Rečkova, Michal Jedinák, Dušan Fabian
Płomień i Krzyż to symbole Świętego Officjum, instytucji niosącej w świat ogień jedynej i prawdziwej wiary. Ale to również dwa przeciwstawne sobie znaki – jeden symbolizuje perskich magów ognia, drugi walczących z nimi prawowiernych chrześcijan. Ich walka jest jednym z elementów fabuły nowego cyklu o świecie, w którym Chrystus zstąpił z krzyża. W 1. tomie poznasz losy inkwizytora Mordimera Madderdina widziane oczami między innymi Pięknej Katarzyny - matki Madderdina oraz Arnolda Lowefella - jego mentora i nauczyciela, członka Wewnętrznego Kręgu Inkwizytorium. A wszystko w krwawej scenerii chłopskiego buntu pustoszącego Cesarstwo, w bogatym domu pięknej kurtyzany parającej się mroczną sztuką, w mistycznej siedzibie perskiego czarnoksiężnika, w Akademii Inkwizytorium oraz w siedzibie Świętego Officjum – tajemniczym klasztorze Amszilas. Z punktu widzenia chronologii, tom ten otwiera „cykl inkwizytorski” Jacka Piekary. Jest więc doskonałym wprowadzeniem w świat wykreowany przez autora. Natomiast dobrym znajomym Madderdina odpowie na szereg pytań. Co sprawiło, że został Sługą Bożym i Młotem na Czarownice oraz czemu posiada nadnaturalne zdolności? Jaki mroczny sekret związał matkę inkwizytora z wszechwładnym biskupem Gersardem? Skąd wywodzą się członkowie Wewnętrznego Kręgu Inkwizytorium? W jaki sposób przebiega szkolenie w Akademii? Co łączy perskich wyznawców kultu ognia z inkwizytorami? Kim są zdegenerowani Bliźniacy, towarzyszący inkwizytorowi w czasie niektórych misji i jakie powierzono im zadanie?
Rzemieślnik z Junglinster wszył listy cesarskie pomiędzy warstwy skóry w cholewie buta. Ale przeklęci buntownicy jednak je znaleźli. Wszystko przez dowodzącego nimi mężczyznę o wygolonej w tonsurę czaszce. Nie tylko najwyraźniej miał więcej rozumu w głowie niż wszyscy jego kamraci razem wzięci, ale w dodatku od samego początku traktował inkwizytora podejrzliwie. Teraz jego podejrzenia potwierdziły się w całej rozciągłości. - Proszę, ja was proszę – zawołał niemal radośnie, kiedy już przejrzał dokumenty. – Pisma od samego cesarza! Niezły kąsek nam się trafił, kamraci. - Jakże to? – Stojący obok zbir o wilkołaczo zrośniętych brwiach przymrużył wąskie, tępe oczka. - Znaczy się, że to szpieg jaśnie panów – wyjaśnił przywódca. - Jakże to? – zapytał znowu zbir. – Skoro to pysma samego cysorza, a cysorz gadają co trzyma z nami…? - Cysorz trzyma z nami – mnich powtórzył jego słowa z szyderczą intonacją. – A kto ci właśnie po łbie przejechał, jak nie konnica Jaśnie Oświeconego cesarza? - To cysorz zdrajca? – Chciał się dowiedzieć osiłek. - Zdrajca, zdrajca. – Dowódca uśmiechnął się samymi ustami. – A jeśli cesarz zdrajca, to i ten tutaj zdrajca. Wysłany, żeby biednych ludzi, takich jak my, pod katowski topór podprowadzić. A co robimy ze zdrajcami, kamraci? - Rżniem! – zawołał wilkołaczy zbir i podrzucił w ręku siekierę. - Nie, nie, nie! – Zamachał rękoma mnich. – Z takimi trzeba wolniutko i porządnie się obejść. Ze skóry obłupić, flaki na wierzch wyciągnąć, jaja uciąć, oczy wydłubać. A potem puścić go, niech idzie własną drogą, niech ludziom się pochwali… A więc czeka mnie jednak męczeństwo, pomyślał Arnold Löwefell i przez jego ciało przebiegł wewnętrzny dygot. Zbyt wiele napatrzył się na tortury i zbyt wiele sam zadawał katuszy, by nie rozumieć, iż już niedługo będzie wypatrywał śmierci niczym zbawienia.
Słowa uznania należą się za dbałość o dopracowanie charakterologiczne poszczególnych postaci. Widzimy jak wpływa na nie zarówno status społeczny jak i doświadczenia. Wprowadzeni zostajemy także w mechanizm działania inkwizycji, tym razem z punktu widzenia ofiar, a nie ich sędziów i katów. Prawdopodobieństwo historyczne dnia codziennego w Średniowiecznej Europie na poziomie fabuły uzupełniają obszerne, pełne ciekawostek przypisy, które same stanowią zresztą pasjonującą lekturę.
Książka jest utrzymana w jakże cenionym przez czytelników stylu, a zabieg ten - moim zdaniem - tylko dodaje jej pikanterii, nie zaś szkodzi. Nowy Inkwizytor nie jest wyraźną kopią Madderdina, wręcz przeciwnie, choć ma podobne cechy i motywacje, jest skrajnie inny. Wydaje się być znajomy dzięki swym Inkwizytorskim rysom, jednakże autor zadbał o to by jego osobowość nie pokrywała się z Mordimerem. Nowa postać jest złożona i ciekawa, pełna specyficznego humoru. Jak to u Piekary bywa, nikt do końca nie jest tym, kim moglibyśmy się spodziewać.
Akcja, jak to bywa w opowiadaniach z tego cyklu, toczy się wartko, dialogi bawią w specyficzny inkwizytorski sposób. Oczywiście pełno jest tu niespodziewanych zwrotów, zaskakujących rozwiązań i nietypowych zakończeń w idealnych proporcjach.
Naprawdę doskonale została stworzona postać Inkwizytora Löwefella, człowieka niosącego płomień prawdziwej wiary, z niezwykle bogatą przeszłością i jeszcze ciekawszą przyszłością. Co ważne, pomimo wielu podobieństw, różni się on od Mordimera. Jego pobudki może i są podobne, lecz na pewno nie cała przeszłość, a implikacje z nią związane powodują często ciekawe zwroty akcji. Styl, w jakim napisana jest książka, sprawia, że czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Również ilustracje zawarte w środku są ładne i pasują do klimatu historii przedstawianych na kartach zbioru. Bardzo interesująco przedstawiają się także niektóre postacie drugoplanowe, pośród których można znaleźć kilku przyszłych przyjaciół naszego Miecza Aniołów.
Jeśli chodzi o warsztat, autor jak zwykle nie zawodzi. W plastyczny i sugestywny sposób nakreśla wizję ponurego i brutalnego świata, w którym okrucieństwo, obłuda i przemoc są uważane za normę. Z właściwą sobie ironią piętnuje słabości i namiętności. Doskonale operuje słowem, sprawiając, że czytelnik odkłada książkę dopiero gdy przeczyta ją od deski do deski.
Podsumowując - „Płomień i Krzyż” to naprawdę świetna książka, która jest zarówno świetną rozrywką jak i dowodem na to, jak dobrym pisarzem jest Piekara. Dzięki jego nietuzinkowym pomysłom i doskonałemu warsztatowi pisarskiemu obok „Płomienia...” nie można przejść obojętnie.
Choć każda z czterech opowieści dotyczy w jakiś sposób osoby Mordimera, to jednak są to historie nieszablonowe, dzięki czemu czyta się je lekko i przyjemnie. Bardzo cieszy fakt, że książka nie straciła nic ze swojego mrocznego, niekiedy trochę groteskowego klimatu (...). Warto tutaj również wspomnieć o niespotykanych w poprzednich tomach opowiadań przypisach, i to całkiem niezłej objętości. Rzucają one sporo światła na różne aspekty uniwersum Piekary, takie jak np. zwyczaje zamieszkującej go ludności. Zabieg ten z pewnością pochwalą sobie czytelnicy, którzy dopiero zaczynają swoja przygodą z opowiadaniami o Mordimerze, jednak i starym wyjadaczom powinien się spodobać.
Cztery świetne opowiadania, wspaniała kreacja Arnolda Löwefella i ten specyficzny klimat książek o Mordimerze - tego nie da się opisać, po prostu trzeba dostać tą książkę i zagłębić się w wir mrocznych tajemnic Świętego Oficjum! Zaręczam, że oderwanie się przed ostatnimi stronicami może być zadaniem iście karkołomnym.
Powieść Piekary jest niewątpliwie książką bardzo wciągającą. Dobrze poprowadzona fabuła i znakomicie pozawiązywane wątki tworzą nietypowy klimat średniowiecznej, alternatywnej Europy. Postacie potrafią zainteresować czytelnika, nie zdradzając przy tym zbyt wiele o sobie. Dzięki temu każda strona może zaskoczyć czymś nowym, chociażby wydawało nam się, że konkretny bohater już nic ciekawego nam nie powie. Także żywy język dialogów jest niewątpliwym atutem, pozwalającym głębiej wciągnąć się w lekturę. Dobrze umiejscowione opisy nie dłużą się, za to ładnie dopełniają całości obrazu. (...) "Płomień i krzyż" jest książką, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Być może niektórym mogą przeszkadzać krwawe sceny, którymi autor nas suto raczy, jednak są one bezwzględnie związane z przedstawioną wizją świata. Jest to powieść wciągająca, dobrze napisana i przemyślnie skonstruowana. Godna polecenia.
Mordimerowi Madderdinowi mieliśmy okazję towarzyszyć już w wielu przygodach, zawartych w czterech zbiorach opowiadań. I choć autor mógłby "tłuc" dalej swój sztandarowy cykl w ten sam sposób, zdecydował się w końcu spełnić obietnice i zaserwować nam inne historie rodem ze świata, w którym Jezus zszedł z krzyża.
Warto wspomnieć o intrygującym suplemencie do książki – kilkunastu stronach przypisów. Czytelnik, który poświęci im kilka minut z pewnością się nie zawiedzie – ciekawostki i anegdotki historyczne połączone z objaśnieniami motywów z książki są naprawdę intrygujące. (...) Płomień i krzyż to zbiór opowiadań, które wniosą swoisty powiew świeżości do cyklu o inkwizytorze. (...) warto kupić ten zbiór opowiadań, aby zagłębić się w intrygujące uniwersum, w którym w Wielki Piątek Jerozolima spłynęła krwią
Liczne zagadki i dobre poprowadzenie fabuły na przestrzeni wszystkich tekstów sprawiają, że pierwszy tom „Płomienia i krzyża” czyta się bardzo dobrze. Na pewno spodoba się fanom cyklu, choćby dlatego atmosfera bardzo przypomina tę już dobrze znaną: dużo inkwizytorskiej tematyki, prywatne śledztwa i mroczna magia. Bardzo się cieszę, że kontynuując pewne zamierzenia z „Łowców dusz”, autor nie wpadł na te same mielizny i powrócił do dobrej formy. (...) czytelnicy, którzy chcieliby spróbować książek z inkwizytorskiej gałęzi twórczości Piekary i zaczęliby akurat od tego tomu, nie będą czuć się bardzo zagubieni.
Nareszcie Piekara, którego lubię, a nawet ubóstwiam. (...) Zanosi się, moi drodzy na solidny cykl – z kilku części, a każda wielotomowa. Z zasady nie przepadam, chyba że chodzi o Tolkiena, ale są w tym świecie pewne rzeczy, z którymi się nie dyskutuje. Świat Sługi Bożego inkwizytora jest na tyle dobrze skonstruowany, że na widok "Płomienia i krzyża" aż zatupałam z radości. I – przyznaję, kosztem obowiązków towarzyskich – przeczytałam książkę w cztery godziny.
(...) To dopiero pierwszy tom przygód młodego Mordimera – chociaż na razie jest on zdecydowanie drugoplanową postacią. Zanosi się jednak na to, że dzięki „Płomieniowi i krzyżowi” dowiemy się czegoś więcej o magii w świecie Medderdina, a także poznamy kilka tajemnic klasztoru w Amszilas… A na pewno dowiemy się, dlaczego szanownego Gersarda, biskupa Hez-hezronu dręczą wrzody, podagra i hemoroidy…
Wprawni czytelnicy, znający poprzednie książki o Inkwizytorze Jego Ekscelencji biskupa Hez-hezronu, bez trudu odnajdą kilka znajomych postaci. Poznają burzliwe, jak się okazuje, dzieciństwo Mordimera, tak skrzętnie pomijane we wcześniejszych tomach. Dowiedzą się, jak niezwykłym był dzieckiem oraz za czyją sprawą zaszła w nim taka przemiana. Ci, którzy Mordimera nie znają i nie wiedzą, że w jego świecie Jezus zstąpił z krzyża z mieczem w dłoni, a ulice Jerozolimy spłynęły krwią, z nie mniejszą przyjemnością mogą delektować się książką, by potem sięgnąć po pozostałe dzieła Jacka Piekary.
(...) Oczywiście zarówno dialogi jak i fabuła pełne są inkwizytorskiego humoru, tak charakterystycznego dla wcześniejszych przygód Mordimera. Autor wykazał się dbałością w opisie szczegółów sfer obyczajowości, kultury czy militariów. W wielu przypadkach stara odwoływać się do autentycznych wydarzeń historycznych, co zaznacza w przypisach końcowych. Spotykamy się z kilkoma nieoczekiwanymi zwrotami akcji, zaś fabuła bez wątpienia wciąga. Wszystko napisane lekko i dowcipnie, aczkolwiek z uwzględnieniem koniecznych opisów zakazanych praktyk, przestępstw, sprzeniewierzeń czy sposobów nawróceń na drogę jedynej i prawdziwej wiary. Zawarte jest tu wszystko, za co tak lubimy te inkwizytorskie opowiadania.
Trzeba przyznać, że Piekara pisze wciąż coraz lepiej. Pomysł na świat jest rozwijany i staje się jeszcze bardziej atrakcyjny. Opowiadania zaskakują, tajemnic przybywa a akcja nie pozwala się oderwać od czytania. Ciężko jest mi pisać o tej książce, ponieważ nie chcę i nie mogę zepsuć zabawy potencjalnemu czytelnikowi, który jeszcze tej nie miał okazji jej poznać.
Ja, w każdym razie, byłem nią zauroczony. Śmiem twierdzić, że jest to na pewno świetny materiał na film, a jeszcze lepszy na grę komputerową.
Kilka słów o samych opowiadaniach. Tak jak już wspomniałem, dotyczą one dużo wcześniejszych wydarzeń i koncentrują się wokół tych kluczowych momentów, które ukształtowały charakter przyszłego inkwizytora. Poznajemy zatem dzieciństwo Madderdina, ujawnione zostają szczegóły jego udziału w bitwie pod Schengen i dowiadujemy się, w jaki sposób dostał się do szkoły dla inkwizytorów. W porównaniu z poprzednimi zbiorami opowiadań najnowsze utwory są ciekawsze i nie licząc pierwszego – mniej przewidywalne. (...) A to dopiero początek wyprawy do krainy, która mogłaby posłużyć Dantemu za wzór do opisania piekła.
„Płomień i krzyż” to zbiór czterech wartych lektury opowiadań. Książka jest skierowana przede wszystkim do wielbicieli cyklu, ale została tak napisana, że mogą po nią śmiało sięgnąć osoby, które do tej pory nie miały okazji poznać Mordimera Madderdina. Ciekawie wymyślony świat, intrygujące postaci, mroczny, niepowtarzalny klimat to z pewnością atuty najnowszego dzieła Jacka Piekary.
Świat nie jest aż tak podły, ludzie nie są aż tak źli i przewrotni, a dobro nie jest aż tak bezwzględne w tępieniu wszelkiego zła. Jednak biorąc pod uwagę chronologię opowieści i fakt, że to teraz Płomień i Krzyż będzie otwierał cykl inkwizytorskich przygód, stopniowa brutalizacja opowieści ze zbioru na zbiór może rzeczywiście dodawać temu kolorytu, a dodatkowo mieć fabularne uzasadnienie.
Oceniając Płomień i Krzyż tom I nie można dać niskiej oceny. Napisane świetnie, wydane również na najwyższym poziomie, a dodatkowo jest to początek cyklu, czyli nie jest wymagana znajomość wcześniejszych opowieści o Słudze Bożym. Tak więc jeśli ktoś jeszcze tego nie przeczytał, to czas najwyższy zaległość nadrobić. Jesień wokół nas, więc akurat z przyjemnością możemy się zanurzyć w świat potężnych stosów, gorejących ogniem prawdziwej wiary. Nic tak bowiem nie rozgrzewa przy psiej pogodzie, jak płomień szczerej wiary skruszonych heretyków.