Requiescat in Pacek Dwanaście opowiadań. Jedno autorstwa Tomasza "Packa" Pacyńskiego, którego nie ma już wśród nas. I jedenaście opowiadań napisanych z myślą o nim. Jako wspomnienie o nim. Epitafium w postaci własnej kreacji. Najpiękniejszy hołd, jaki pisarz złożyć może pisarzowi. I chyba jedyny, jaki może złożyć, nie popadając w całkiem zbędny patos. Andrzej Sapkowski
Każda legenda ma swój początek. Legenda o przyjacielu powstaje w chwili, gdy zaczynamy o kimś, kto jest częścią naszej codzienności, mówić w czasie przeszłym.
Spis treści:
Tomasz Pacyński - Bajki dla dorosłych
Anna Kańtoch - Za siedmioma stopniami
Robert J. Szmidt - To będą inne święta
Wojciech Świdziniewski - Bądź moim krukiem
Magdalena Kozak - Polowanie na jednorożce
Eugeniusz Dębski - Trupi tan
Rafał Dębski - Gdy smok powie dobranoc
Jacek Komuda - Partia porucznika Szymańskiego
Jarosław Grzędowicz - Chwila przed deszczem
Andrzej Pilipiuk - Dzwon Wolności
Ewa Białołęcka - Skok na żywca
Maja Lidia Kossakowska - Smak kurzu
– Dzwon Wolności?
– Odlano go setki lat wcześniej, by przypominał mieszkańcom, jakie jest ich przeznaczenie. By zawsze pozostali wierni prawom swojego miasta. By cenili wolność jako wartość najwyższą. Bito weń, gdy wiec się zbierał, by wybrać nowego księcia. Jego dźwięk towarzyszył najważniejszym świętom. Odzywał się też na wieść o zwycięstwach.
– Ciekawe...
– Ponoć zużyto nań armaty zdobyte na jeziorze Pejpus przez Aleksandra Newskiego.
– Krzyżacy wtedy nie mieli chyba jeszcze armat? – zadumał się doktor.
– Tego nie wiem. W każdym razie car zabrał dzwon do Moskwy. Chciał powiesić na Kremlu, ale wśród mnichów wleczonych do stolicy na kaźń był jeden jurodiwy. Gdy już docierali do miasta, dostał ataku i wykrzyczał proroctwo...
– Co mówiło?
– Że gdy dzwon ten się odezwie, a dźwięk jego dotrze do stolicy, upadnie tron carów. Przepowiedział, że moc dzwonu jest jak żywioł: ani dobra, ani zła. Można ją było poskromić i niosła ludziom radość i pożytek. Ale skoro zdobył go człowiek zły i przepełniony nienawiścią, to ta nienawiść rozleje się po świecie jak smoła...
– Car uwierzył?
– Tak. Przesądny to on był. Nakazał dzwon zniszczyć. Ale to się nie powiodło. Choć kuli go najcięższymi młotami, dzwon nie pękł. Zatem nakazał wywieźć go daleko, jak najdalej od Moskwy, w lasy północy, i pogrzebać w ziemi.
– I dotarli aż tutaj? To jakaś bzdura! Jesteśmy ponad tysiąc wiorst od dawnej stolicy.
– A jednak tu przybyli. Batiuszka z miejscowej cerkwi zobaczył dzwon na wozie i żal mu się zrobiło, bo dumał, że jak carowi złość minie, można by go na dzwonnicy cerkiewnej zawiesić... Tedy posłał trzech synów, żeby przepatrzyli, gdzie też oprycznicy go zakopią. Jednak chłopcy nigdy już z lasu nie wrócili... Siepacze carscy widać nie chcieli, by ktokolwiek miejsce to poznał.
– Co jest grane? – zirytował się Ariel, macając językiem obolałą czwórkę. – Sam robisz za dobrego i złego glinę naraz? Co to jest? Cięcia kadrowe czy cyklofrenia?
– Daj już spokój – oznajmił dobrodusznie Harahel. – Przecież zęby ci chyba odrastają?
– Ale jeśli wypadnie, przez miesiąc będę miał szczerbę – warknął negocjator. – A jutro spuchnę.
Agent wyciągnął z torby graniastą butelkę i postawił na stoliku.
– Masz szklanki?
– A ty masz pozwolenie na prowokację wobec pracownika resortu?
– Przecież w domu można.
– Legalnie zakupiony alkohol na talony i w ramach limitu. A to jest przemycana wóda. Bez akcyzy.
– Bo jest autentyczna. Prawdziwa kazachska whisky. Gorzelnia Old Barley & Sons przeniesiona w dwa tysiące dwudziestym ósmym. Daj spokój. Kościół czejeńsko-dionizyjski? Jesteśmy współwyznawcami, tylko należę do innej parafii. – Z wewnętrznej kieszeni wydobył miękką paczkę w kolorze piaskowym, opatrzoną rysunkiem muflona. – Jin-linga?
– Najpierw chcę wiedzieć, o co chodzi.
Harahel sam znalazł szklanki, odkorkował i nalał bursztynowego płynu.
– Chcę prosić o pomoc. Lubisz sernik wiedeński? – Tu wyjął z reklamówki paczuszkę w bibułce.
"Bądź moim krukiem" Wojciecha Świdziniewskiego to z pewnością jedno z tych unikatowych opowiadań. Świetne dialogi, co w tego typu tekstach nie jest zbyt częste, bardzo udane postacie i, co najważniejsze, wspaniały pomysł. Zastanawialiście się, jakby wyglądała sytuacja, gdyby Wasze miasto zostało najechane przez którąś z mało pokojowo nastawionych ras ze stron jakiejś opowieści fantasy? Proszę bardzo – Świdziniewski wam to zademonstruje.
Kolejnym tekstem, którego ominąć nie wolno, jest "Partia porucznika Szymańskiego" Jacka Komudy. Jest to chyba najlepsze opowiadanie tego zbioru: długie, bo ponad stustronicowe i chyba przez to mocno zapadające w pamięć. Akcja osadzona została na terenach Polski rozbiorowej, a mówiąc dokładnie, w części pozostającej pod zaborem rosyjskim.
(...) Sumując – zbiór poznać trzeba. "Bajki dla dorosłych" to blisko siedemset stron lektury, z czego cztery wyżej wymienione opowiadania czynią ją nad wyraz interesującą.
(...) proza Pacyńskiego zawsze spełniała kryteria, jakie stawiałam dobrej literaturze rozrywkowej. Ucieszył mnie więc fakt, że grono pisarzy postanowiło oddać autorowi Sherwood hołd w postaci naprawdę solidnej antologii. Bez zadęcia i niepotrzebnego patosu, bez stawiania pomników. Jak napisała we wstępie Małgorzata Koczańska, to antologia, w której jest miejsce na: "(…) krzywy, ironiczny uśmiech, przyjazny uścisk dłoni, trochę alkoholu i dym z papierosa".
(...) Czołowi pisarze polskiej fantastyki potrafili w interesujący sposób wykorzystać baśniowe elementy, tworząc mroczne historie, w których rzeczywistość codzienna przenika się z tą zupełnie nierealistyczną. Zapraszam więc do lektury: i niech będzie cisza. Ponieważ kiedy czytamy-milczymy.
"Bajki dla dorosłych" to istna gratka dla fanów polskiej fantastyki, bo lista nazwisk robi wrażenie. (...) Każde z opowiadań zawartych w tym tomie prezentuje różne oblicza fantastyki. Autorzy prezentują też różne style: czasem dominuje podniosły klimat i patos, a czasem luz i żart. Właśnie ta różnorodność sprawie, że "Bajki dla dorosłych" to naprawdę dobry zbiór opowiadań.
(...) dorobek [Tomasza Pacyńskiego] w przepięknie różnorodny sposób zainspirował kolegów i koleżanki po piórze, choć w ich tekstach raczej próżno szukać klasycznych, bezpośrednich nawiązań. Owszem, Rafał Dębski proponuje wariację na temat smokobójcy, a Robert Szmidt alternatywną wizję nowoczesnego mikołajkowego biznesu, zaś bohaterowie opowiadania Ewy Białołęckiej mogliby z powodzeniem znaleźć się na liście celów Pawła Morozowa i Matyldy, jednak każdy z autorów poszedł za głosem swojej wyobraźni, nie próbując eksploatować „gotowych” światów stworzonych przez Tomasza Pacyńskiego. (...)
Bajki swoją jakością solidnie i trwale upamiętnią Tomasza Pacyńskiego, dokładając cegiełkę do pomnika trwalszego niż ze spiżu, który zdążył sobie wybudować własnym piórem.
Każde z opowiadań w większym lub mniejszym stopniu nawiązuje do motywów przewodnich antologii: przenikania elementów baśniowych do prawdziwego, „dorosłego” świata, pozbywania się naiwnych złudzeń, zderzania się dziecięcej wrażliwości z taranem niebajkowej rzeczywistości. Antologia stała się miejscem, w którym spotkała się wielka różnorodność, konwencji, stylów, autorskich osobowości, temperamentów i wrażliwości. To niezwykłe bogactwo ukazuje aktualne możliwości polskiej fantastyki, rejony jej zainteresowań, zakres twórczych poszukiwań pisarzy.
(...) proza Pacyńskiego zawsze spełniała kryteria, jakie stawiałam dobrej literaturze rozrywkowej.
Ucieszył mnie więc fakt, że grono pisarzy postanowiło oddać autorowi Sherwood hołd w postaci naprawdę solidnej antologii. Bez zadęcia i niepotrzebnego patosu, bez stawiania pomników. Jak napisała we wstępie Małgorzata Koczańska, to antologia w której jest miejsce na : (…) krzywy, ironiczny uśmiech, przyjazny uścisk dłoni, trochę alkoholu i dym z papierosa. (...)
Czołowi pisarze polskiej fantastyki potrafili w interesujący sposób wykorzystać baśniowe elementy, tworząc mroczne historie, w których rzeczywistość codzienna przenika się z tą zupełnie nierealistyczną. Zapraszam więc do lektury: I niech będzie cisza. Ponieważ kiedy czytamy-milczymy. A kiedy słuchamy czytania - również panuje milczenie.
Każdy chce, by po śmierci ludzie zachowali nas w pamięci. Gdy odchodzi pisarz, jedyną odpowiednią formą złożenia mu hołdu jest napisanie dla niego książki. (...)
Z całą pewnością każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Tak dużo autorów, ”upchanych” w jednej pozycji gwarantuje dobrą zabawę.
Dobra antologia, w niektórych momentach bardzo dobrze napisana z doskonale poprowadzoną opowieścią. Próżno tu szukać motywów wanitatywnych, czy też oznaki wypalenia się życia Tomasza Pacynskiego. Brak zbędnego patosu sprawił, że książka jest epitafium, jakiego z pewnością życzyłby sobie sam autor. Wywołuje uśmiech, refleksję i rozbudza wyobraźnię – tak jak w bajkach dla dzieci.
Tomasz Pacyński odszedł w 2005 roku w rozkwicie sił twórczych. Osierocił nie tylko bliskich, ale też czytelników i... bohaterów swoich powieści i opowiadań. Jego koledzy po piórze postanowili złożyć hołd jego pamięci i twórczości, dedykując mu antologię opowiadań Bajki dla dorosłych. Oprócz tytułowego utworu samego Pacyńskiego, w tomie znalazło się jedenaście tekstów czołowych polskich twórców fantastyki. (...)
Antologia stała się miejscem, w którym spotkała się wielka różnorodność, konwencji, stylów, autorskich osobowości, temperamentów i wrażliwości. To niezwykłe bogactwo ukazuje aktualne możliwości polskiej fantastyki, rejony jej zainteresowań, zakres twórczych poszukiwań pisarzy. Ta literatura nie ma schematu, jednego wzorca, wspólnego mianownika. Chyba, że za takowy uznamy oryginalność tekstów i bujność wyobraźni ich autorów.
Każdy z jedenastu pisarzy zadedykował Pacyńskiemu bajkę, którą on sam mógł napisać. O tym, że wszyscy mamy w sobie potwora, a nasze życie to taka bajka dla dorosłych. O tym, że pisarz ma moc kreacji, która czasem wymyka mu się spod kontroli. I o tym, że o niektórych nigdy się nie zapomina.(...)
Gdyby Pacyński mógł przeczytać „swoje” bajki, dowiedziałby się, że został zapamiętany jako złośliwy, ale poczciwy Mistrz z wiecznie przepełnioną popielniczką. Jako wybitny pisarz, świetny nauczyciel i prawdziwy przyjaciel.
I pewnie po ich przeczytaniu nie powiedziałby zbyt wiele, bo wszystko mówi komentarz Andrzeja Sapkowskiego: Najpiękniejszy hołd, jaki pisarz złożyć może pisarzowi. I chyba jedyny, jaki może złożyć, nie popadając w całkiem zbędny patos.
Dlaczego akurat Bajki dla dorosłych? (...) w opasłym tomie Bajek… obserwujemy zderzenie realizmu z fantastyką, gdzie zwykły śmiertelnik staje oko w oko z postaciami rodem z nocnych koszmarów. W tym momencie nasuwają mi się słowa jednego z bohaterów: Oni […] są częścią naszego świata! Są częścią tego świata, ponieważ ich stwórca też należy do tego świata![...] Są też jego niezrealizowanymi marzeniami, przyjaźniami, których nie doświadczył, miłością jakiej nie zaznał![...] Oni wszyscy żyją w pisarzu, bo są częścią jego osobowości!. Ten fragment doskonale obrazuje to, jak mocne więzi łączą każdego autora z wykreowanymi przez niego postaciami. I chociaż Tomasza Pacyńskiego nie ma już wśród nas, dopóki istnieją opowieści przez niego wysnute, istnieje i on. W naszej pamięci.
Ogólnie "Bajki dla dorosłych", to chyba najlepsza jako całość antologia, jaką zdarzyło mi się kiedykolwiek czytać, może obok "Kochali się, że strach". Przez to jest moim zdaniem godna osoby wspomnieniem o której jest - Tomasza Pacyńskiego. Pacek może być dumny, a autorzy opowiadań którzy mieli zaszczyt się w niej znaleźć naprawdę nie mają się czego wstydzić. Wreszcie trafiłam na książkę, którą polecam z czystym sumieniem. I gratuluję - świetne opowiadania.
W znakomitym "Smaku kurzu" Maja Kossakowska sięga do mitologii walijskiej, zapoznając nas z oryginalnymi postaciami tamtej kultury, takimi jak Fomorianie, Cwn Annwn - potworny pies porośnięty trawą, albo potężny Cath Paluqe. Jarosław Grzędowicz inspiruje się Biblią. Wojciech Świdziniewski w melancholijnym, bardzo osobistym "Bądź moim krukiem" otwiera przed czytelnikiem duszę, a zarazem świat elfów i krasnoludów. Opowieść Jacka Komudy jest okrutna, baśń Anny Kańtoch smutna i dziwna, ale też znalazły się w antologii historie zabawne, na pół ironiczne, puszczające perskie oko do czytelnika, ogrywające w nowych dekoracjach tradycyjne bajkowe elementy, takie jak na przykład jednorożce, zaprzęg Świętego Mikołaja, czy Żywa Woda i królewna Śnieżka.
Niezależnie od gustów, każdy znajdzie w "Bajkach dla dorosłych" coś dobrego dla siebie. Wszak tak naprawdę nigdy nie wyrastamy z bajek, one się tylko dla nas zmieniają.