Seria: 
... 7  8  9  10  11  12 ...

... 7  8  9  10  11  12 ...
Paweł Paliński
4 pory mroku

Daniel Greps
Objawienie

Andrzej Pilipiuk
Homo bimbrownikus

Dawid Juraszek
Xiao Long. Biały Tygrys

Marcin Mortka
Miecz i kwiaty, t.2 - wyd.1

Maja Lidia Kossakowska
Upiór Południa. Pamięć Umarłych

Simon R. Green
Błękitny Księżyc, cz.1

Simon R. Green
Błękitny Księżyc, cz.2

Andrzej Pilipiuk
Czarownik Iwanow - wyd. 5

Andrzej Pilipiuk, Rafał A. Ziemkiewicz, Jacek Piekara, Tomasz Bochiński, Artur Szrejter, Krzysztof Kochański, Katarzyna Urbanowicz, Piotr Schmidtke, Joanna Kułakowska, Jerzy Rzymowski, Łukasz M. Wiśniewski
Niech żyje Polska. Hura! t.2 - wyd.2

Homo bimbrownikus
Andrzej Pilipiuk

data wydania: sierpień 2009
ISBN-13: 978-83-7574-188-9
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 360
oprawa: miękka
seria: Bestsellery polskiej fantastyki
cykl: Jakub Wędrowycz
spis cyklu:
cena: 32.90
zamów:
Jakub Wędrowycz polską odpowiedzią na Conana Barbarzyńcę.
- Andriej Bielanin
Że bimbrownik, degenerat i społeczny pasożyt? A kto ochronił ludzkość przed Golemem i skrzyżowaniem wąglika z chorobą wściekłych krów? Dzięki komu doszło do obrad Okrągłego Stołu? Kto niby w  1948. uratował Świętego Mikołaja przed komunistami?
Wędrowycz żywi, poi, ubiera, Wędrowycz nigdy nie umiera. Właśnie rusza na podbój stolicy.


Homo bimbrownikus
Andrzej Łaski

Homo bimbrownikus
Andrzej Łaski

Homo bimbrownikus
Andrzej Łaski
: Homo bimbrownikus
Wędrowycz i Semen leźli po nowym, nierównym chodniku. Jakub patrzył wokoło i co chwila spluwał. Z dawnego siermiężnego uroku osady nie pozostało zgoła nic. Teraz w miejscu chałup stały murowane klocki, z okien wyrastały anteny satelitarne, a po obejściach ganiała smarkateria w dresikach. Kościół parafialny odnowiono. Tam, gdzie kiedyś próbował osiedlić się dziedzic, stał sklep monopolowy ozdobiony reklamą piwa.
– Kuźwa – zaklął. – Była wiocha ludożerców, atrakcja turystyczna pierwsza klasa, a teraz zrobili z tego zwykłą prowincjonalną dziurę...
– A czego ci tu brak? – zapytał Semen.
– Tego, no, jak to nazywają, kolorytu lokalnego i tkanki zabytkowej w zabudowie – wyjaśnił Jakub.
– Nie mamy prawa narzekać, w końcu to po części nasza zasługa – westchnął kozak.
Pierwotniaki zrywały jabłka, sprzątały przed zimą,niektórzy, korzystając z jesiennego słoneczka, wylegli do ogródków. Wyglądali jak ludzie. No, prawie. Operacje plastyczne też nie zawsze się udają.
– Mogliby chociaż kamieniem albo zdechłym kotem rzucić jak za dawnych czasów – chlipnął Wędrowycz. – Co za upadek starych, dobrych, morderczych obyczajów!
Mijający go tubylec uprzejmie uchylił maciejówki.
– Przestałeś do nich strzelać, to i przyjacielsko się zachowują – wyjaśnił Semen.
– Mam w dupie ich przyjaźń. Ja jestem Wędrowycz.Ten straszliwy, krwiożerczy Wędrowycz, którym ich matki w kołyskach straszyły! – wybuchnął egzorcysta. – Ich odwieczny kat, prześladowca i ten, no, inseminator.
– Raczej eksterminator – skorygował kozak, uśmiechając się pod wąsem.

: Ostatnia misja Jakuba
Ten dzień był jakiś dziwny.
Jakub obudził się jak zwykle na kacu.
Wstał, a następnie wylazł przed chałupę. Stanął, ziewnął, poskrobał się w głowę. Teraz dopiero przypomniał sobie, że przecież nie otworzył drzwi. Namacał w kieszeni klucz i obejrzał się.
– A, pies z tym tańcował – burknął. – Przecież i tak jestem na zewnątrz.
Wyprowadził z obory konia, wskoczył na siodło i pogalopował do gospody. „Zaparkował” przed wejściem, zeskoczył na ziemię.
Wszedł do knajpy, przyoblekłszy twarz w swój najpiękniejszy uśmiech. Kilku miejscowych na jego widok szybko czmychnęło.
– Hy – burknął pod nosem egzorcysta.
Miło było się dowiedzieć, że budzi taki szacunek. Zaraz jednak się zachmurzył. Czemu uciekli? Czyżby mieli coś na sumieniu?
Zasiadł przy ulubionym stoliku. Kumpli jeszcze nie ma, ale pewnie zaraz się pojawią...
– Barman, dwa duże! – zadysponował.

Rafał Śliwiak: fantastyka.wm.pl
Niewyszukany, rubaszny i sztubacki humor to znak rozpoznawczy historii o Jakubie W. Humor ów może stać się jednak skuteczną odtrutką na duszne klimaty i zagłębianie się we własnym jestestwie, goszczące w wielu dziełach współczesnej polskiej fantastyki. Dzięki lekturze zbioru Pilipiuka możemy zażyć śmiechu bez zahamowań i wziąć niezobowiązujący udział w gonitwie nieprzewidywalnych pomysłów, serwowanych przez autora.

Dariusz Materek: Salon Kulturalny
Na początek dostajemy trzy opowiadania – „Ostatnia misja Jakuba”, „Cyrograf” i „Ochwat”, które stanowią znakomity aperitif przed mikropowieścią, od której wziął tytuł cały zbiór. Z wymienionych trzech opowiadań najbardziej podobała nam się lekko przekorna „Ostatnia misja Jakuba”. Ale najważniejszy i najlepszy jest oczywiście tytułowy „Homo bimbrownikus” – szybka jak F-16 i mocna jak słynny wojsławicki bimber, szalona wyprawa z Jakubem i Semenem w rolach głównych. Andrzej Pilipiuk jak zawsze trzyma wysoki poziomo, serwując swoim czytelnikom lekturę, którą czyta się od jednego podejścia. Oderwać się nie da.

Przemysław 'Jok' Grzesiak: Bestiariusz
Nagłe zwroty akcji, dynamizm i pędząca na złamanie karku fabuła intrygują czytelnika do tego stopnia, że trudno mu się będzie oderwać. Ta książka to prawdziwy magnes. (...)
Pilipiuk i w tej książce postarał się, aby każdy scenariusz przygód egzorcysty był nieszablonowy. Jakubowi przyjdzie zmagać się z diabłem, inkwizycją, plemiennymi szamanami. Nawet po własnej śmierci przysporzy nie lada problemów przedstawicielom zaświatów. (...) Niebanalne dowcipy sytuacyjne i humor osobowy to już znaki szczególne dla powieści Pilipiuka.(...)
Reasumując, najnowszy zbiór opowiadań o Wędrowyczu nie powinien zawieść miłośników tego bohatera. Ci, którzy jeszcze go nie znają, mają teraz wyśmienitą okazje ku temu. "Homo bimbrownikus" to książka godna polecenia absolutnie każdemu. Zaciekawia, bawi i sprawia, że czas spędzony na tej lekturze na pewno nie jest stracony.

Rafał Śliwiak: Wirtualna Polska
Mówicie, że humor niewyszukany, rubaszny i sztubacki? Toż to cały smak opowieściom o Jakubie nadaje. Sarkacie, że więcej zabaw młodego neandertalca tutaj niż samego Wędrowycza? Pohamujcie się w swych kalumniach! Któż to słyszał, nadwyrężać siły osób tak wiekowych i zasłużonych dla kraju? Należało wszak zachować przyzwoity umiar w tym względzie. Kręcicie nosami, że akcja z logiką bywa na bakier? Że psychologicznych głębin brak? Opanujcie swoje krytycznoliterackie zapędy. Toż to nie depresyjne przypadki jakiegoś Józefa K., ale facecje Jakuba W. ku uciesze gawiedzi spisane. Aaa, powiadacie, że wy gawiedzią nie jesteście? Tedy oddajcie książkę komuś, kto lubi zażyć śmiechu bez zahamowań i wziąć niezobowiązujący udział w gonitwie nieprzewidywalnych pomysłów autora.

Monika Frenkiel: Onet.pl
Jak zwykle nieustraszony, jak zwykle nieugięty i jak zwykle nie do za... pardon, nie do pokonania. Najsłynniejszy egzorcysta i bimbrownik Rzeczypospolitej wrócił, i to w formie lepszej niż zwykle.
(...) Tym razem Pilipiuk postanowił ostatecznie (oczywiście przy pomocy swojego bohatera) rozwiązać problem małpoludów z Dębinki. Kazał im się więc najpierw ochrzcić (nie powiem, że nie bez przymusu), a potem nawet wynająć Jakuba Wędrowycza do pewnej delikatnej roboty. W ten sposób Jakub z nieodłącznym Semenem ruszają do Warszawy, gdzie jak się okazuje, pod przykrywką cywilizacji wciąż egzystują dawne kulty. Wyznawcy Światowida polują na neandertalczyków, na wszystkich czatuje kościelne komando z motocyklowym gangiem wikingów, a całemu światu grozi apokalipsa wywołana przez szamana Yoddę. Już się wam zakręciło w głowie? Mnie tak.


Michał 'Thoctar' Małysa: Poltergeist
"Polska odpowiedź na Conana Barbarzyńcę" ma klasę, co Andrzej Pilipiuk udowodnił we wcześniejszych zbiorach opowiadań o Jakubie Wędrowyczu i co udowadnia nadal.
(...) Homo bimbrownikus trzyma wysoki poziom wcześniejszych tomów. Polecam go wszystkim fanom Jakuba, a także czytelnikom szukającym chwilki rozrywki po ciężkim dniu w szkole lub pracy. Najnowsza odsłona przygód Wędrowycza zapewnia ją bezspornie. Jeśli komuś nie przypadły do gustu poprzednie części, to z pewnością nie rozsmakuje się i w tej. Sądzę jednak, iż zapoznanie się z przygodami najsłynniejszego cywilnego egzorcysty, jest obowiązkiem każdego szanującego się fana polskiej fantastyki.

Tigana: Katedra
„Homo bimbrownikus” to Pilipiuk w najlepszym wydaniu. W powieści znajduje się wszystko to za co czytelnicy kochają jego prozę. Pościgi, mnóstwo pościgów, ucieczki, walka z sektami, podróże z czasem i całe mnóstwo innych atrakcji. A wszystko to doprawione specyficznym humorem. Przy okazji autor daje kuksańce na lewo i prawo. Standardowo obrywa się Unii Europejskiej, politykom i dresiarzom. Dodatkowo na długiej liście „wrogów” Wędrowycz znajduje miejsce dla warszawskich „kanarów” oraz wszelkiej maści sekt. Oczywiście Pilipiuk nie byłby sobą, gdyby nie wrzucił do utworu garści ciekawostek z zakresu archeologii, zoologii czy religioznawstwa. Dowiadujemy się zatem sporo o wierzeniach Słowian, warunkach życia w paleolicie oraz o grubości skóry mamuta nad ogonem. Na szczęście autor przekazuje te informacje na tyle umiejętnie, że czytelnik wchłania tę wiedzę całkowicie bezboleśnie.

Klient sklepu merlin.pl: merlin.pl
Książkę czyta się jednym tchem – tzn. jeden dech na jedno opowiadanie. Tu kryje się niebezpieczeństwo uduszenia, ponieważ zbiór składa się z trzech krótkich opowiadań i jednej mikropowieści, którą należy przeczytać na wdechu. Zakończenie jest tak zaskakujące, że wypchnie nam powietrze z płuc wraz ze słowami: „Ale jak to?!” Zalecam wytrwanie do końca bez podglądania, co tam dalej. A kto (lub co) zaludnia strony? Duchy, diabły, czarnobylskie mutanty, polska szlachta i chłopstwo minionych wieków, wyznawcy i kapłani pogańskich kultów, małpiszony z Dębinki – przemili mieszkańcy znanej i lubianej wioseczki, materiał budowlany, inkwizycja, normy ISO… Mało? Reszta w książce! I na koniec jedna z moich ulubionych perełek tego tomu - uprawdopodobnienie psychologiczne postaci (Jakuba i Semena) poprzez stosowanie specyficznej miary czasu: „- Pamiętasz ten program, co w zeszłym roku leciał w knajpie na telewizorze? - Wtedy, co się Eustachy Bardak zakrztusił korkiem od jabola?” I jak ich tu nie kochać?
Agnieszka Dumańska, merlin.pl


Marcin „Sharn” Byrski: Valkiria
Co tu się nie wyprawia. Pilipiuk „daje ostro po garach”, narzucając od samego początku takie tempo, że trudno uwierzyć, iż udało mu się je utrzymać do samego końca. Znajdziemy tutaj prawdziwe Archiwum X polskiej policji, watykańską inkwizycję, przyczajonych Słowian, zmotoryzowanych wikingów, niezaspokojoną czarownicę, pogańskie obrzędy i wiele innych ortalionowych atrakcji. Oczywiście w samym centrum wydarzeń Jakub z Semenem będą uwijać się jak w ukropie, byle tylko zasłużyć na obiecaną nagrodę.
(...) Fanom spodoba się na pewno i mogą kupować w ciemno. A ja na koniec dodam, że jeśli Jakub Wędrowycz jest polską odpowiedzią na Conana Barbarzyńcę, to stary dziadek Conan zszedłby na zawał w trakcie "Homo bimbrownikus".


Czarny Iwan: CD-Action, wrzesień`09
Inną cechą malowniczego kłusownika, egzorcysty i bimbrownika jest chorobliwy pociąg, czy raczej odwzajemniona miłość, do wyrobów alkoholowych. Procenty w każdej postaci są potrzebne bohaterowi Pilipiuka jako swoista mana. Bez nich nie byłoby czarowania, ba! Nie byłoby samego Wędrowycza!
(...) Gdzie w tym wszystkim mieści się Wędrowycz i jego przyjaciel Semen, weteran wojny mandżurskiej? Bez obaw, obaj staruszkowie jak zwykle pokażą się od najlepszej strony, zostawiając za sobą stosy wybitych zębów i opróżnionych flaszek. Pilipiuk jest najwyraźniej w doskonałej formie!

więcej - w wydaniu papierowym CD-Action, nr wrzesień`09



CD Action Paradoks Science Fiction Valkiria Gildia Poltergeist Wirtualna Polska