Myślałeś, że Praga, to miłe miasto w sercu Europy?
Taaa… właściwie to całkiem spokojne miejsce…
Rytualne morderstwa, znaleziska archeologiczne, moc, która wykrzywia rzeczywistość i deformuje podstawy wszechświata.
Ktoś musiał posprzątać ten bajzel.
Marika Zahaňská – młoda, wysportowana i diabelnie seksowna. Wyjątkowo precyzyjna maszyna do zabijania. W drugim tomie Wylęgarni staje na czele grupy profesjonalnych przestępców.
Ich życie należy do niej. A jej słowo jest świętym prawem.
– Co pan tu robi? Kim pan jest? – zapytałam.
– Nazywają mnie Silver – odpowiedział chudzielec. – Ale to ja się pytam, co pani tu robi. Chyba nie sądziła pani, że profesorka przekona nas, że kupiła tę spluwę do samoobrony. I to jeszcze z kulkami nafaszerowanymi srebrem tak sprytnie, że faktycznie – w co tylko się wyceluje, to na pewno się trafi.
Wymierzyłam w niego pistolet. Desert Eagle Action Express, kaliber pół cala, pocisk o masie dwudziestu dwóch gramów, stop srebra, cyny i chromu. Dzisiaj już wiedziałam, że te dwadzieścia dwa gramy działają. Że zabijają.
Lekceważąco pokręcił głową, ale z jego spojrzenia wywnioskowałam, że tylko udaje. Też się bał, albo przynajmniej był zdenerwowany.
– Kolejna spluwa naładowana srebrem. Pani naprawdę się nie podda. Ale i tak zaprowadzę panią do mistrza. Niech pani nie stawia oporu, to nie będzie bolało.
Pogróżki podparł kolejnym uśmiechem pełnym samouwielbienia.
Frajerska czarna kurtka z wypchanymi ramionami, okucia na lamówkach i skórzane buty na grubych podeszwach. Bardzo łatwo zabić monstrum, nie ma się po tym wyrzutów sumienia.
Co zrobić, gdy przeciwników jest wielu, są prawie niezniszczalni i uzbrojeni po zęby? To proste, należy zaopatrzyć się w jeszcze większy karabin. W końcu racja jest po naszej stronie. (...)
Szukając plusów możemy sycić się w pełni tempem akcji, mnóstwem czarnego humoru i pastiszu, rodem z filmów Tarantino (w szczególności „Grind House” i „Bękarty wojny”). Brutalności jest tyle samo, a może nawet więcej. Odwołanie do filmów nie jest bezpodstawne. Praktycznie każda scena „Wylęgarni” jest niczym z taśmy celuloidowej. Opisy wyglądu postaci, grymasy twarzy są bardzo drobiazgowe, nie pozostawiając miejsca na inną wizualizację niż autorska. Dzięki temu zabiegowi wszystko jest klarowne. Wiadomo, kto gdzie stoi, kiedy ma wejść do akcji. Czytelnik ma wszystko rozrysowane, co szczególnie przydaje się przy opisach walki, kiedy pośród wszechobecnego chaosu, nie gubimy się w szczegółach.
Fabuła, charakterystyczna dla autora, obfituje w sceny akcji, strzelaniny, hurtowe siekanie, rąbanie i ćwiartowanie przeciwników – pod tym względem Żamboch absolutnie nie zawodzi swoich fanów. Natomiast ciekawe i niejako dla autora nowe (to dopiero druga taka książka), jest to, że czyni on swoich bohaterów bogami, tudzież bogom równymi. Poprzednia powieść, czyli „Mroczny zbawiciel”, starała się być w tym dość skromna, tutaj natomiast mamy wręcz orgię teorii dotyczących tworzenia się i umacniania symboli.
Jedyny werdykt jaki mogę wydać to: kupić koniecznie.
Dwutomowy cykl Wylęgarnia z pewnością wnosi świeży powiew do nieco skostniałej literatury fantastycznej. Autor nie boi się eksperymentów literackich i najwyraźniej wychodzi mu to na dobre. Zachwyca też sam fakt umieszczenia akcji w Pradze – mieście niewątpliwie bliższym (geograficzne i kulturowo) aniżeli standardowo obsadzane w roli miejsca akcji wielkie metropolie, najczęściej amerykańskie. Królową śmierci – bo taki podtytuł nosi ten tom – polecam z pewnością miłośnikom fantastyki, ale myślę, że nowatorskość powieści przysporzy jej fanów i spoza tej grupy czytelniczej.