Seria: 
... 33  34  35  36  37 

... 33  34  35  36  37 
Jarosław Grzędowicz
Księga Jesiennych Demonów - wyd. 1

Arkadiusz Niemirski
Zbrodnia prawie doskonała - wyd. 1

Eugeniusz Dębski
Tropem Xameleona

Andrzej Pilipiuk, Rafał A. Ziemkiewicz, Anna Brzezińska
Zajdel 2003

Jacek Piekara
Sługa Boży - wyd. 1

Andrzej Pilipiuk
Kuzynki - wyd. 1

Jacek Dąbała
Prawo śmierci

Andrzej Ziemiański
Achaja, t.1 - wyd. 1

Andrzej Pilipiuk
Weźmisz czarno kure... - wyd. 1

Rafał A. Ziemkiewicz
Cała kupa wielkich braci

Sługa Boży - wyd. 1
Jacek Piekara

NAKŁAD WYCZERPANY
data wydania: czerwiec 2003
ISBN-10: 83-89011-14-X
ISBN-13: XXX
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 280
oprawa: miękka
seria: Bestsellery polskiej fantastyki
cena: 25.99

Najbardziej wstrząsająca i bluźniercza wizja w historii polskiej fantastyki!

Oto świat, w którym Chrystus zszedł z Krzyża i objął władzę nad ludzkością. Świat tortur, stosów i prześladowań.

Czuwa nad tym, by Twoja wiara była czysta. Strzeże Twych myśli przed zgorszeniem. Śledzi Twe uczynki, abyś nie zgrzeszył. A jeśli przyjdzie taka potrzeba, ofiaruje Ci bolesną rozkosz stosu. To on — Inkwizytor Jego Ekscelencji Biskupa. Miecz w ręku Pana i sługa Aniołów.



Sługa Boży
Dominik Broniek

Sługa Boży
Dominik Broniek

Sługa Boży
Dominik Broniek
: W oczach Boga
Oko nie widziało i ucho nie słyszało, i w serce człowiecze nie wstąpiło, co nagotował Bóg tym, którzy mu się przeciwią
św. Paweł, list do Koryntian



Ława była wąska i niewygodna. Siedziałem na niej już kilka godzin, a przechodzący słudzy i dworzanie biskupa uśmiechali się drwiąco na mój widok. Oni mogli sobie na to pozwolić. Opieka Gersarda, biskupa Hez-hezronu, była najlepszą gwarancją bezkarności i bezpieczeństwa. Ale ja, Mordimer Madderdin, inkwizytor Jego Ekscelencji, nie przywykłem do takiego traktowania. Dlatego siedziałem ponury, jak chmura gradowa. Chciało mi się jeść i pić. Chciało mi się spać. Z pewnością nie chciałem czekać tu na audiencję, nie chciałem też widzieć biskupa, bo nic miłego nie mogło mnie u niego czekać. Gersard miał ponoć wczoraj atak podagry, a kiedy chwytały go bóle był zdolny do wszystkiego. Na przykład do tego, aby odebrać mi koncesję, która i tak wisiała na włosku od czasu, gdy przesłuchałem nie tego człowieka co trzeba. W końcu to nie moja wina, że na świecie istnieją sobowtóry. A przynajmmniej ludzie bardzo podobni do siebie. Tyle że kuzyn hrabiego Werfena, niestety, nie przeżył przesłuchania. Zresztą nie z mojej winy, bo nie zdążyliśmy nawet użyć narzędzi. Przy pierwszej prezentacji, kiedy serdecznym tonem wyjaśniałem mu zasady działania piły do cięcia kości, nagle zatchnął się, wytrzeczył oczy, policzki mu poczerwieniały i taki właśnie - czerwony i z wytrzeszczonymi oczami - zmarł na moim stole. A ja teraz mogłem mieć kłopoty.

: Sługa Boży
Przybysze zachowywali się tak, jakby Sarevaald było najbezpieczniejszym miejscem na świecie. Żartowali i śmiali się, ktoś klął zajadle, bo rozbił sobie nogę o wystający kamień, ktoś przechylał flaszę i pił z głośnym gulgotem. Czekaliśmy z napięciem, gdzie się skierują. Przecież musiało tu być jakieś przemyślnie ukryte wejście, którego nie zauważyliśmy. No i było. Jeden z mężczyzn, wręcz olbrzym, zaparł się i przesunął na bok głaz. Pod spodem była żelazna płyta z lekko zardzewiałym uchwytem. Widziałem wszystko tak dobrze, gdyż staliśmy dosłownie kilkanaście kroków od nich: na resztkach po krużganku, mniej więcej trzy metry nad dziedzińcem. Teraz też upewniłem się, że kobietą była Elia Karrane. Trzeba przyznać: śliczna bestyjka! Miała długie jasne włosy, wysoko upięte na czubku głowy i drapieżną twarz o małym nosku i wielkich, szmaragdowych oczach. Lampa niesiona przez jednego z mężczyzn dokładnie ją oświetlała i nie dziwiłem się już, że nawet taki Rakshilel mógł się zakochać w tej kobiecie. Być może sam bym się w niej zakochał, gdyby nie fakt, że chciałem ją doprowadzić do zguby. Żadnego z towarzyszy Elii nie widziałem nigdy przedtem, choć szczerze mówiąc co do jednego miałem pewne wątpliwości, gdyż stał cały czas poza blaskiem pochodni.

Adrian Chmielarz: Fantasy/CDA lipiec 2003
Religijna ekstaza

Facet ma w życiu pewne obowiązki. Kiedy ukochana szykuje się w łazience do balu, wiadomo, że za jakieś dwie godziny wyjdzie z pytaniem w oczach. Psią rolą mężczyzny jest wyrazić zachwyt, oczywiście w naturalny i niewzbudzający podejrzeń sposób. Wiadomo, że w takich sytuacjach zwykły komplement nie wystarcza, trzeba zmusić mózgownicę do wysiłku i chcąc nie chcąc wprowadzić się w nastrój religijnej ekstazy. Podobnie poczułem się dostając do rąk nową powieść Jacka Piekary. Zawsze i wszędzie powtarzam, iż uważam go za pisarza klasy światowej, trudno się więc było spodziewać, by jego nowe dzieło nie trzymało poziomu. Rozpoczynając lekturę nie mogłem opędzić się od myśli o wspomnianym biedaku, który w czasie, gdy jego luba się stroi, już zawczasu obmyśla sprytny panegiryk. I kiedy nagle księżniczka wychodzi okazuje się, że faktycznie jest oszałamiająco piękna, a słowa uznania same i bez przymusu cisną się na usta.

Religijna ekstaza w stosunku do książki Piekary jest terminem jak najbardziej na miejscu, gdyż abstrahując od mojej radości z lektury, tłem „Sługi Bożego” jest założenie, iż Chrystus na krzyżu nie skonał, ale z niego zszedł i z mieczem w dłoni utopił we krwi pół Jerozolimy. „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, i daj nam też siłę, abyśmy nie przebaczali naszym winowajcom” — modlą się ludzie żyjący w tym świecie. I bohater, niejaki Mordimer Madderin, nie przebacza. Mordimer jest inkwizytorem licencjonowanym, co oznacza odgórną zgodę na takie przyjemności życia jak torturowanie i mordowanie niewiernych, wszystko oczywiście wypływające z głębokiego przekonania o słuszności podobnych metod. Nie kłóci się to z zażywaniem innych uciech, włącznie z cielesnymi igraszkami (których soczystych opisów nie brakuje). Ten pozorny dualizm jest zresztą jedną z najbardziej interesujących stron powieści. Próbując odnaleźć się w nowym świecie szukamy dość bezradnie usprawiedliwień i wyjaśnień dla takiego stanu rzeczy, podobnie jak Mordimer stara się zrozumieć grzeszników podobnych do nas samych.

W świecie stetryczałych biskupów, tłustych kupców i wszetecznych dziwek Mordimer porusza się w przemiłym towarzystwie najemnego zabójcy i psychopaty Kostucha tudzież pary bliźniaków o paranormalnych zdolnościach (i zainteresowaniach również powszechnie uznawanych za niezdrowe). Nie jest to tylko przemyślany kontrapunkt dla głównego bohatera, ale i wybornie uatrakcyjniający fabułę dodatek. Takiej bandy czworga dawno nie miałem przyjemności obserwować, co zresztą zapewne nienajlepiej o mnie świadczy, jako że opowieści o przygodach Mordimera et consortes nie są, delikatnie rzecz biorąc, przeznaczone dla wrażliwych, mdlących od zapachu krwi duszyczek.



Kamil 'Yrol' Mizera: Inkluz
W ramach mych rozważań na temat polskiej literatury fantastycznej chciałbym przedstawić najnowsze dzieło Jacka Piekary, trzytomową opowieść o losach coraz to sławniejszego inkwizytora Mordimera Madderdina, który w swym bożym posłannictwie przemierza okolice biskupiej stolicy w poszukiwaniu kąkolu herezji i zdrady. Jego wyprawy i starcia z potworami, heretykami, mordercami, magami i czarownicami Jacek Piekara opisał w licznych opowiadaniach zawartych w trzech świętokradczych księgach, a zwą się one — Sługa Boży, Młot na czarownice i Miecz Aniołów.

Agnieszka Kawula: Poltergeist
Długo zbierałam myśli do napisania recenzji „Sługi Bożego” Jacka Piekary. Zastanawiałam się jak zachęcić do czytania o brutalnym świecie zdominowanym przez Kościół oraz jego inkwizytorów, w którym Chrystus zszedł z krzyża, aby panować nad ludzkością i mścić się na wrogach. Zadanie okazało się trudne.

Piotr Bratkowski: Newsweek Polska
Czym różni się „Sługa Boży” Jacka Piekary od dziesiątków innych książek z gatunku fantasy? Tym, że może ją przeczytać z przyjemnością ktoś, kto na co dzień z dala omija półki księgarskie z literaturą tego rodzaju. Czyli — ktoś taki jak autor tej recenzji.

Wojciech Gołąbowski: Esensja
Świat alternatywny w literaturze powstaje na ogół w dwojaki sposób: poprzez zmianę jednego z czynników fizycznych, chemicznych, biologicznych, geograficznych etc. lub przez zmianę historii — ot, ktoś, kiedyś postąpił zupełnie inaczej. U Piekary mamy do czynienia z tym drugim czynnikiem. Oto znany nam świat rozczepił się w roku 33 naszej ery, gdy Jezus Chrystus, przybity do krzyża, zmienił nagle zdanie na temat umierania za grzechy ludzkości. I tak w średniowieczu, kiedy właśnie toczy się akcja opowiadań, znakiem inkwizytorów jest — poza mieczem w ręku i ogniem w sercu — złamany krzyż na czarnym płaszczu.

Michał Sztąberek: Avatarae
Bardzo sobie cenię twórczość Jacka Piekary. Opowiadania o czarodzieju Arivaldzie należą do moich ulubionych tekstów fantasy. Dlatego też bardzo się ucieszyłem, gdy przeczytałem na stronach internetowych Fabryki Słów, że jeszcze w czerwcu ukarze się nowa książka tego autora.

Tym razem jednak Jacek Piekara przygotował dla nas zbiór opowiadań o inkwizytorze Mordimerze. Uważni czytelnicy prasy fantastycznej zapewne będą kojarzyć tę postać z tekstów publikowanych w Magi i Mieczu, czy Science Fiction.


Magazyn Fantasy eNotes.pl Merlin Wirtualna Polska