|
|
|
Młot na czarownice - wyd. 1 Jacek Piekara
|
 |
|
|
NAKŁAD WYCZERPANY |
| data wydania: |
grudzień 2003 |
| ISBN-10: |
83-89011-38-7 |
| ISBN-13: |
XXX |
| wymiary: |
125 x 195 |
| liczba stron: |
320 |
| oprawa: |
miękka |
| seria: |
Bestsellery polskiej fantastyki |
| cena: |
27.99 |
|
|
Wiekszości ludzi Święte Oficjum kojarzy się wyłącznie ze stosami i torturami. Niesłusznie. W sercu sługi Bożego, młotu na czarownice, płonie święty żar wiary i pragnienie służby. Miecz w ręku Pana tnie, by oddzielić plewy od ziaren, by plewy spalić w ogniu.
Niektórzy wątpią, czy Chrystus rzeczywiście zstąpił z krzyża. A zwątpienie nie jest rzeczą ludzką... jest dziełem Szatana. Wątpisz? Bój się.
Stosy znów zapłonęły, by ocalić sprawiedliwych i sługi Boże.
|
 |
|
|
 |
| : Egzekucja
|
|
A mimo to, zaskoczę was, moi mili?, sznur zerwał się po raz drugi. Jeszcze szybciej niż poprzednio. Kat po prostu usiadł z wrażenia na podeście i ukrył twarz w dłoniach, a na placu zaległa przeraźliwa cisza, którą rozrywało tylko charczenie oraz kaszel leżącego skazańca.
— Ups — powiedział Springer i sam chyba przestraszył się własnego głosu, bo spuścił szybko głowę.
Było to niezłe podsumowanie całej sytuacji. Chciało mi się śmiać, a zarazem byłem zdumiony, gdyż po raz pierwszy widziałem tak niezwykłe wydarzenie w czasie egzekucji. Owszem, czasami za zgodą lub niemym przyzwoleniem urzędników, inscenizowano podobne sceny, by ocalić skazanego. Ale w tym wypadku nie było mowy o żadnym oszustwie. Zbrodniarz z Biarritz miał cholerne, wielkie, niespotykane i niewiarygodne szczęście. Albo faktycznie mieliśmy do czynienia z cudem. Tylko widzicie trzeba by jeszcze określić, kto dawał ten cudowny znak? A tu sprawa nie była wcale jasna, bo doskonale wiemy, jak wielka jest potęga Złego i do jakich przemyślnych podstępów zdolny jest Szatan, aby zmylić serca pobożnych owieczek.
|
|
| : Spotkanie po latach
|
|
Do Cloppenburga wjechałem tuż przed południem. Założyłem oficjalny strój: czarny kaftan z wyhaftowanym na piersi połamanym, srebrnym krzyżem, czarny płaszcz i kapelusz z szerokim rondem. Na gościńcu od razu zrobiło się jakby luźniej, a pod cloppenburskie bramy podjechałem szerokim korytarzem, utworzonym z czekających na przepustkę ludzi, którzy nad wyraz szybko się przede mną rozstępowali. Ot, drobne korzyści inkwizytorskiego fachu.
Strażnicy miejscy, uzbrojeni w okute żelazem pałki, ustąpili mi drogi równie ochoczo, a ich sierżant skłonił się dość nisko.
— Jak wasza wielmożność pozwoli, wskażę drogę do Inkwizytorium — powiedział pokornym głosem.
— Znam ją — odparłem i skinąłem mu głową.
Faktycznie znałem drogę, a zresztą w niemal każdym mieście placówka Inkwizytorium była budowana na samym rynku lub w jego pobliżu, najchętniej tuż obok ratusza. Nasza siedziba w Cloppenburgu nie należała do szczególnie wystawnych. Ot, ceglany piętrowy dom, otoczony najeżonym szpikulcami murem (tak jakby ktokolwiek chciał się włamywać do Inkwizytorium) i drewniana brama, przy której zawsze czuwał miejski strażnik. Sama posesja była również niewielka. Rosło na niej kilka owocowych drzew, a wzdłuż wschodniej części muru ciągnęły się grządki warzywne oraz zielnik. Do południowej ściany przytulała się stajnia. Nic specjalnego i nic oryginalnego.
|
|
|
 |
| Wojciech Gołąbowski: Fantasy CDA
|
|
Powrót sługi Aniołów
„W oczach Boga wszyscy jesteśmy winni, niezależnie od naszych uczynków”, powiedział Anioł w ostatnim opowiadaniu „Sługi Bożego”, książki otwierającej cykl opowieści o Mordimerze Madderdinie. I oto licencjonowany inkwizytor biskupa Hez-Hezronu powraca w „Młocie na czarownice”, by kolejnym heretykom ofiarować odkupienie win przez „bolesne rozkosze stosu”, a czytelnikom — długie chwile pasjonującej lektury.
Pięć tekstów opowiada o kolejnych zmaganiach Mordimera Madderdina, jeszcze bardziej cynicznego od czasu ostatniej rozmowy z Aniołem-Stróżem. Na rozwikłanie czekają kolejne mroczne zagadki, intrygi rodowe i dworskie i... jak to w dobrym tekście bywa, często nie ta owca jest czarna, która w początkowym mroku się nią zdawała. Tym razem jednak zdarzy się tak, że pokorny — jak lubi określać siebie — inkwizytor stanie przed problemem przekraczającym jego siły.
Czytelnik odnajdzie w książce postaci znane z poprzednich opowiadań. Pojawi się Anioł Stróż, tym razem w jeszcze bardziej przerażającej roli (wypowiedziane przez niego powitanie rozbawi zapewne czytelnika, ale inkwizytora zmrozi do szpiku kości), na widok pokiereszowanej twarzy Kostucha wielu odwróci spłoszony wzrok, a psychopatyczni Bliźniacy znajdą niejeden powód do rechotu. Madderdin zostanie po raz kolejny zmuszony do odmówienia modlitw, które przyniosą obezwładniający ból i wizje przerażających demonów.
|
|
| Kamil 'Yrol' Mizera: Inkluz
|
|
|
W ramach mych rozważań na temat polskiej literatury fantastycznej chciałbym przedstawić najnowsze dzieło Jacka Piekary, trzytomową opowieść o losach coraz to sławniejszego inkwizytora Mordimera Madderdina, który w swym bożym posłannictwie przemierza okolice biskupiej stolicy w poszukiwaniu kąkolu herezji i zdrady. Jego wyprawy i starcia z potworami, heretykami, mordercami, magami i czarownicami Jacek Piekara opisał w licznych opowiadaniach zawartych w trzech świętokradczych księgach, a zwą się one — Sługa Boży, Młot na czarownice i Miecz Aniołów.
|
|
| Eryk Remiezowicz: Esensja
|
|
|
Przyjęcie schematu czarnego kryminału wymaga odpowiedniego bohatera i pod tym względem Jacek Piekara wykazał się prawdziwym kunsztem. Mordimer, choć pokrewny Philipowi Marlowe, jest osobowością dużo bardziej złożoną niż typowy detektyw. Owszem, z zewnątrz może się wydawać cyniczny i podły w działaniach, ale dla nas, znających jego myśli, rzecz cała prezentuje się inaczej. Inkwizytor jest wprawdzie mistrzem pokrętnego stylu myślenia i niejednokrotnie zza jego wypowiedzi słychać chichot filozofa, wikłającego swoje słabsze intelektualnie ofiary w myślową pajęczynę, jednak, choć to dziwne, Madderdin kieruje się poczuciem sprawiedliwości. Ma w sobie coś, co nie pozwala czytelnikowi go znienawidzić, jakąś wewnętrzną busolę pozwalającą zachować czyste sumienie jemu – i czytelnikowi, który polubił tego sukinsyna.
|
|
| Agnieszka Kawula: Poltergeist
|
|
|
Warto sięgnąć po książkę Jacka Piekary. „Młot na czarownice” może przeczytać każdy, nie tylko miłośnicy fantastycznych światów, ale także ci, którzy ten rodzaj literatury omijają szerokim łukiem. Jest tu dużo tajemnicy, humoru, lekkiej grozy, a także błyskotliwego kryminału. Ciekawa fabuła i misternie uknute intrygi powinny przyciągnąć rzesze czytelników nawet tych najbardziej zapracowanych, którzy mogą przeczytać tylko jedno opowiadanie raz na jakiś czas.
|
|
| Bartłomiej Kluczkowski: Wirtualna Polska
|
|
|
Całkiem niedawno skończyłem czytać „Sługę Bożego” Jacka Piekary, a już szanowny autor uraczył nas następnym tomem przygód inkwizytora Jego Ekscelencji biskupa Hez-hezronu, Mordimera Madderdina. Podchodziłem do „Młota na czarownice” z pewną taką nieśmiałością, bo Sługa nie zapisał się w mej pamięci jako literatura zbyt wysokich lotów. Jednak gdy już zacząłem czytać, to oderwałem się, gdy dotarłem do ostatniej strony książki.
|
|
| Stefan Kacprzycki: Czytelnia Onet
|
|
Jacek Piekara pokusił się o rzecz absolutnie trudną dając w utworze pt. „Młot na czarownice” alternatywną historię pasyjną. Autor, jak sądzę, na podstawie historii rozwoju społecznego w Europie zmienia istotę tradycji chrześcijańskiej ukazując zamiast Chrystusa – Baranka Chrystusa – Mściciela.
Akcja powieści rozgrywa się w okresie Inkwizycji. Światem przedstawionym rządzi wszechobecne Inkwizytorium pilnie śledząc i bezpardonowo zwalczając wszelkie odstępstwa od jedynie słusznej wiary. Na tym tle Autor snuje fabułę, której głównym bohaterem jest Mordimer Madderdin, jeden z inkwizytorów z zapyziałego miasteczka.
|
|
| Rafał Chojnacki: Carpe Noctem
|
|
Drugi tom opowiadań Jacka Piekary o Mordimerze Madderdinie, licencjonowanym inkwizytorze biskupa Hez-Hezronu. Poznajemy tu kolejne przygody bohatera znanego już z tomu „Sługa Boży”. Fakt, że zbiory te wyszły w niewielkim odstępie czasu, sugeruje, że Piekara musiał trzymać je w biurku i dopiero teraz ujrzały światło dzienne. Tak czy owak - dobrze się stało, bo na pewno jest to literatura, z którą warto się zapoznać.
Piekara opowiada nam pewną historię alternatywną. Opisany przez niego świat różni się właściwie jednym szczegółem. W tym świecie Jezus zszedł z krzyża i pokarał grzeszników. Stworzona w ten sposób wiara opiera się nie na miłosierdziu a na sprawiedliwym Gniewie Bożym.
|
|
| Dominika Repeczko: Fahrenheit
|
|
Inkwizytor. Sługa Boży. Młot na czarownice. Miecz Aniołów. Po prostu Mordimer Madderdin – bohater kolejnego zbioru opowiadań Jacka Piekary – który na kartach owego zbioru pięciokrotnie podejmuje próbę pocieszenia grzeszników, naprowadzania ich na właściwą drogę, drogę wytyczoną przez Boga Wszechmogącego. Jak w poprzednim tomie, zatytułowanym Sługa Boży, tak i w Młocie na czarownice Piekara funduje czytelnikowi ponad trzysta stron doskonałej rozrywki.
|
|
|
|
|
|