Seria: 
 1  2  3 ...

 1  2  3 ...
Maja Lidia Kossakowska
Zbieracz Burz, t.2

Olga Gromyko
Wiedźma opiekunka, cz.2

Jacek Piekara
Sługa Boży - wyd.4

Maja Lidia Kossakowska
Siewca Wiatru - wyd.3

Olga Gromyko
Zawód: wiedźma cz.2 - wyd.2

Oksana Pankiejewa
Przekraczając granice

Jarosław Grzędowicz
Księga Jesiennych Demonów - wyd. 3

Miroslav Žamboch
Koniasz. Samotny wilk, t.1

William Nicholson
Niewolni

Andrzej Pilipiuk
Norweski dziennik 3: Północne wiatry - wyd.2

Ciemność płonie
Jakub Ćwiek

data wydania: lipiec 2008
ISBN-13: 978-83-7574-032-5
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 312
oprawa: miękka
cena: 27.99
zamów:

Katowice Główny – dla Ciebie to pewnie tylko dworzec, dla bezdomnych umieralnia, dla Wybranych jedyny azyl
Byłeś wtedy dzieckiem w ciemnym pokoju. Nagle wiszący płaszcz przemienił się w upiora, a liżące podłogę światło księżyca zaczęło pełznąć ku Tobie jak macka. Tak właśnie Ciemność zagląda nam w oczy. Sama wybiera sobie ofiary i zaczyna płonąć...
Wybrani przez Ciemność nie mają wyboru. Bezpieczne miejsce mogą znaleźć tylko wśród bezdomnych na katowickim dworcu.
To właśnie spotkało Natkę – studentkę, która pewnego dnia została napadnięta. Wszyscy tylko patrzyli. Jedynie biednie ubrany starszy mężczyzna przyszedł jej wtedy z pomocą. Dziewczyna chciała mu się odwdzięczyć, a nieświadomie wzięła na siebie cudze przekleństwo.
I zapłonęła Ciemność...

 

Ciemność płonie

Ciemność płonie

: Hamburger i pozytywka
Od drzwi McDonalda do wejścia na dworzec jest dokładnie pięćset osiemdziesiąt sześć kroków. Pokonanie ich to w najgorszym przypadku dwie do trzech minut. Normalnie pewnie dłużej, ale są okoliczności, gdy człowiek zapomina, że ma jedną nogę krótszą i chodzi o lasce. Ucieczka przed Ciemnością należała właśnie do tych przypadków.
Darek odłożył hamburgera na tackę i popił colą. Żołądek miał ściśnięty ze strachu jak dawno temu przed maturą. Bał się wtedy tak, że rzygał przez pół nocy. A potem zdał koncertowo.
„Teraz też tak będzie – upewniał się w myślach. – Zobaczysz, że wszystko pójdzie dobrze”.
Sięgnął do kieszeni i wyjął z niej zdobytą monetę. Obrócił ją między palcami, a potem zamknął w zaciśniętej pięści. Wybrał stolik przy samym wyjściu, więc widział stąd doskonale, że lada chwila będzie już ciemno. A wtedy wszystko się rozstrzygnie.
„Myśl o dobrych rzeczach – powtarzał sobie. – O Karolinie, jej mężu i dzieciakach. Jeszcze trochę i się zobaczymy, kochana córeczko...”
Zapragnął nagle zerknąć do portfela, by spojrzeć na jej zdjęcie, ale się powstrzymał. Ostatnie, czego teraz mu było trzeba, to utrata czujności. Jeżeli plan się nie powiedzie, będzie musiał reagować natychmiast. A jeśli wszystko pójdzie dobrze, zobaczy ich już jutro. Do lokalu weszła wesoła grupa studentów zupełnie jak z ulotki reklamującej sieć McDonalda. Dwie wtulone w siebie pary i gadatliwy nieszczęśnik krążący wokół
nich jak satelita i opowiadający podekscytowanym głosem jakiś film. Chyba to była ekranizacja jakiegoś komiksu, ale Darek nie miał pewności. Czasy, gdy znał się na kinie, minęły bezpowrotnie. Ostatnio nawet przestał czytać prasę branżową, choć kiedyś była to jego wielka pasja.
Za oknem zrobiło się szaro, a potem nagle rozbłysły wszystkie lampy. Darek poczuł na twarzy falę gorąca.
– Ciemność płonie – wyszeptał, zaciskając dłoń na monecie.

: Doktor, ksiądz i dziewczyna
Doktor zaczął wchodzić na górę, posapując coraz głośniej. Ksiądz Mateusz czekał na niego u zwieńczenia schodów na ostatnim piętrze. Stał z łokciami opartymi o poręcz i przyglądał się oddychającemu ciężko Stańkowi.
– Przepraszam, jeśli musiał pan czekać – powiedział, gdy dzieliło ich już tylko półpiętro. – Ale położyłem tę dziewczynę w pokoju gościnnym, a nie chciałem zostawiać jej samej na zbyt długo. Liczyłem, że pan zadzwoni.
– W porz... uch... ądku – odparł Staniek. W myślach po raz kolejny przeklął fakt, że w budynku nie było windy. Wszedł na górę, wziął kilka głębokich oddechów, po czym wyprostował się i podał rękę duchownemu. Ten uścisnął wyciągniętą dłoń, przyglądając się doktorowi z niepokojem.
– Nie za dobrze pan wygląda.
– Dziękuję księdzu za dobre słowo. Przeżyję. – Staniek uśmiechnął się krzywo. – Jaka szansa, że to jednak moja działka?
– Całkiem spora, mówiąc szczerze – odparł ksiądz. – Oprócz stanów lękowych i wizji nie widzę tu śladów opętania. Przynajmniej według tego, co mi powiedziała. A mówiła bardzo chaotycznie.
Ustąpił doktorowi miejsca w drzwiach, jednocześnie gestem zapraszając go do środka.
Dziewczyna leżała na kanapie przykryta grubym wełnianym kocem i z twarzą wtuloną w poduszkę. Wyglądała normalnie, jej oddech był spokojny i – zdaniem Stańka – w niczym nie przypominała Lindy Blair z osławionego „Egzorcysty”.
– Ciemność płonie – powiedział stojący za nim ksiądz Mateusz. Takim tonem, że doktor mimowolnie się wzdrygnął.
– Co proszę? Kapłan zamknął drzwi i minąwszy gościa, usiadł w fotelu. Ręką wskazał drugi, obok.
– To właśnie powiedziała, gdy tu przyszła – wyjaśnił. – Potem mówiła jeszcze wiele innych rzeczy, ale to powtarzała najczęściej. Jak refren piosenki...

Jagoda Skowrońska: Grabarz Polski
Ćwiek tym razem napisał pełen niedopowiedzeń i tajemnic horror, skutecznie straszący w oparciu o jeden z podstawowych ludzkich lęków: strach przed ciemnością. DO samego końca powieści trzyma czytelnika w napięciu rozgrywka, jaką prowadzi Ciemność z Wybranymi wciąż zmieniając zasady gry. (...) Ćwiek stworzył po prostu dobry, klimatyczny horror.

Prowincjonalna nauczycielka: Prowincjonalne Nauczycielstwo
Ćwiek rewelacyjnie odmalował dworcową rzeczywistość, dodając do niej elementy grozy/fantastyczne i zrobił to na tyle sugestywnie, że owa dodana rzeczywistość idealnie przylega do zastanego, dworcowego świata. Gdy już jestem kilkanaście godzin po lekturze nie mogę otrząsnąć się z wrażenia, że autor nie opowiedział nam o wszystkich mrocznych tajemnicach opisywanego przez siebie fragmentu miasta, że pozwolił nam zajrzeć przez dziurkę od klucza, przez którą zobaczyliśmy jedynie Ciemność i jej zachłanność.  (...) nie dałam rady odłożyć książki wcześniej niż po przeczytaniu ostatniej strony.

Vandal: Arena Horror
Powieść Jakuba Ćwieka czyta się wyśmienicie. Język powieści, sposób narracji oraz jej bohaterowie sprawiają że powieść ogarnia się jednym kęsem w pełni zachwytu i przyjemności płynącej ze smaku lektury. Akcja książki jest bardzo dobrze rozplanowana, historia bezdomnych w kapitalny sposób przedstawiona zaś sama sceneria i plastyka opisów sprawia że całość wychodzi bardzo żywo i przekonująco.
(...) Ćwiek wiedział jak sprawić by powieść przemawiała we własnym, prawdziwym języku i z tego skorzystał. Ciemność płonie to bardzo dobra rozrywka na wysokim poziomie, którą polecam każdemu miłośnikowi wyrafinowanej fantastyki. Ta powieść to prawdziwy majstersztyk od której nie sposób się oderwać.


Agnieszka Szady: Esensja
Czytając tę książkę nie można oprzeć się wrażeniu, że Jakub Ćwiek po prostu lubi ludzi. Wszystkich. I w każdym umie dostrzec jakąś pozytywną cechę: przechodzona prostytutka, zapijaczony mafioso (zresztą, jak się okazuje, znawca i miłośnik komiksów) czy najbardziej śmierdzący i zdegenerowany spośród dworcowych kloszardów – wszyscy oni okazują się z jakichś przyczyn godni przynajmniej odrobiny szacunku. Choćby tylko dlatego, że są ludźmi.
„Ciemność płonie” można polecić przede wszystkim czytelnikom lubiącym utwory fantastyczne, których akcja rozgrywa się w Polsce; myślę, że również zwolennicy horrorów byliby usatysfakcjonowani lekturą. Powieść jest bardzo sprawnie napisana, na jej pochłonięcie wystarczy kilka godzin. Na przykład w czasie podróży pociągiem do Katowic…

Bartłomiej Paszylk: Newsweek Polska
Ćwiek dba o dobre tempo opowieści i potrafi zagęszczać atmosferę niesamowitości. Przez pierwsze kilkadziesiąt stron, czytelnik - podobnie jak główna bohaterka - nie ma pojęcia jakie reguły rządzą w świecie "wybrańców Ciemności", a i później każda informacja na ten temat wiąże się z całym mnóstwem wątpliwości. Niczego nie można tu być pewnym, co z jednej strony intryguje, a z drugiej przyprawia o frustrację - bo w pewnym momencie można odnieść wrażenie, że przerzucając kolejne rozdziały zbieramy fragmenty układanki, które nigdy nie złożą się w sensowną całość. Pomimo tego "Ciemność płonie" to solidna powieść grozy oparta na ciekawym pomyśle i zostawiająca w pamięci parę niepokojących obrazów.

Tigana: Katedra
„Ciemność płonie” to przede wszystkim horror. Autor wie, jak straszyć i pamięta o tym, co najważniejsze: najgorsze koszmary kryją się wewnątrz człowieka. Stąd brak „krwawych” opisów rodem z Mastertona; w zamian Ćwiek koncentruje się na stanie psychiki bohaterów. Sceny, kiedy bezdomni muszą stawić czoła Ciemności, a równocześnie walczą z własnymi lękami, zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie. Na plus powieści zaliczyłbym także liczne niedomówienia. Wielu twórców horrorów stara się w swoich książkach wytłumaczyć wszystko co niezwykłe, nie zostawiając czytelnikom cienia szansy na własną interpretację. Nawiasem mówiąc, w „Liżąc ostrze” nie uniknął tego błędu sam Ćwiek. Tym razem nie dostajemy jasnej i klarownej wykładni, czym jest sama Ciemność, dlaczego dworzec stanowi azyl, czym są tajemnicze medaliony. Pada parę hipotez, być może któraś z nich jest prawdziwa, ale tego się nie dowiemy.(...)
„Ciemność płonie” to kolejny sygnał, że z każdą książką Jakub Ćwiek pisze lepiej. (...) Okazuje się, że nie trzeba „budować” gotyckich zamków z lochami, a wystarczy rozejrzeć się wokół siebie. Przecież prawdziwy strach i lęk zawsze mieszkają blisko nas.

Jacek 'vanderus' Dworzycki: Poltergeist
Muszę przyznać, że książka mnie zaskoczyła. Nie pomysłem, nie wykonaniem, ale jakiś unikalnym elementem, który atakuje czytelnika z zaskoczenia i nie wiadomo, w którym momencie usidla czytającego, nie pozwalając mu odłożyć książki, dopóki nie zamknie ostatniej strony.(...)
Ciemność płonie wciąga. Im dłużej czytamy, tym bardziej przywiązujemy się do naszych "cukierkowych" bohaterów i co raz mocniej przeżywamy kolejne epizody. Zaciskamy kciuki, by Natce udało się wyrwać z dworca, z powrotem do normalnego życia; by Ciemność nie złamała zasad i nie wdarła się do dworcowej poczekalni; by literatowi udało się odkryć, że pociąg widmo tak naprawdę jest drogą ku wolności, a nie żartem płonącego horroru.
(...) w którymś momencie następuje to dziwne zdarzenie, że naprawdę zostajemy wciągnięci przez tą opowieść. Zaczyna nas co raz mocniej obchodzić, czy bohaterom uda się to, co sobie zamierzyli, czy doczekamy szczęśliwego zakończenia.

M@rio: Horror Online
Każda postać posiada swoją własną historię, którą z biegiem czasu udaje się czytelnikowi poznać w mniejszym lub większym stopniu. Momentami jest strasznie, bywa też zabawnie, a w finale robi się wręcz wzruszająco. Autor powieści zręcznie wplótł do swojego utworu nawiązania do współczesnej popkultury. Ciekawym pomysłem jest również wykorzystanie w tekście miejskich legend, jak chociażby tej o czarnej wołdze. Jakub Ćwiek stara się oddać każdy detal katowickiego dworca i samego miasta. Wszystko to doprawia działaniem lokalnej mafii, której reprezentantem na dworcu jest odpychający Heniek, zagorzały fan komiksów.
(...) W zasadzie od samego początku pokrywałem wielkie nadzieje w najnowszej powieści Jakuba Ćwieka. I nie zawiodłem się na jego książce. Myślę, że spokojnie można nazwać „Ciemność płonie” najlepszym utworem w dorobku literackim pisarza. Bo w gruncie rzeczy, „Ciemność płonie” to nie tylko prawdziwie polski horror, ale również opowieść o nas samych... o ludziach z problemami, którzy szukają w swoim życiu szczęścia.

Sharn: Valkiria
Niesamowicie też Ćwiek oddaje klimat samego dworca, opisując go dosyć szczegółowo. Dla tych, którzy mieli okazję spędzić tam trochę czasu będzie to łakomy kąsek. Ci natomiast, którym nie dane było jeszcze przesiedzieć w tym ponurym miejscu pół nocy, kiedy nadejdzie ta chwila, powinni przypomnieć sobie książkę.
(...) książkę czyta się jednym tchem i nie chce się człowiekowi odrywać nawet na chwilę. Chociaż dla mnie mało straszna, powieść porwała mnie bez reszty swoim oryginalnym pomysłem, kreacją postaci w środowisku bezdomnych, przypominającą nieco bohaterów-żuli z "Zabijcie Odkupiciela" Grzegorza Drukarczyka oraz niezłym stylem i umiejętnością prowadzenia naprawdę wartkiej akcji przez autora. W sumie nie bez kozery Jakub Ćwiek przeszedł w Fabryce Słów od Kuźni Fantastów, poprzez Tryby Fantazji aż do Asów polskiej fantastyki. Gorąco polecam!

Tibor: Elkander
Jakub Ćwiek w swojej najnowszej książce pokazuje, używając fantastycznego płaszczyka, że to często właśnie zwyczajny świat może być najstraszniejszy, że trudniejsze może być przetrwanie w tak zwanej normalności niż w najmroczniejszym świecie fantasy. "Ciemność płonie" to także postmodernistyczne spojrzenie na człowieka, który obecnie zdaje się zagubiony w świecie tak bardzo, jak nigdy dotąd. Upadają wszelkie wzorce, kultura ulega wulgaryzacji, ludzie idą na łatwiznę, nie troszcząc się o nic, co nie dotyczy ich samych. Bezdomni na dworcu mogą być także alegorią całego ludzkiego życia, w którym tak łatwo pogubić się, zboczyć z właściwej ścieżki, popaść w uzależnienia i przegrać swoje życie. Ćwiek bowiem bardzo dobrze pokazuje, że nie tak łatwo odbić się potem od dna. Oczywiście, można próbować, ale nieczęsto można liczyć na pomocną dłoń. (...)
Książkę Ćwieka czyta się bardzo dobrze, powieść wciąga i skutecznie przykuwa naszą uwagę. Duży plus należy się autorowi za poczucie humoru, momentami nieco czarne, ale przez tylko lepsze.

Kamil „Ravandil” Gala: Tawerna RPG
Ćwiek zaserwował nam tym razem opowieść w konwencji horroru. Trzeba przyznać, że udało mu się to lepiej, niż w Liżąc ostrze, którą to powieść, mimo szumnych zapowiedzi, nazwałbym co najwyżej thrillerem. Jest nieco mroczniej, ale przede wszystkim dużo ciekawiej. Historia jest wciągająca, a postacie są wiarygodne i intrygujące, pobudzające do refleksji nad losem prawdziwych bezdomnych. Jakub Ćwiek pisząc tę książkę spędził wiele czasu pośród lokatorów dworca, co widać wyraźnie podczas lektury. Dobrze też oddał klimat budynku i jego okolicy, jednak docenią to głównie czytelnicy znający katowickie centrum i jego specyfikę. Dla mnie to ogromny plus.

Maria Frank: Onet
Byliście kiedyś na dworcu w Katowicach? Najlepiej nocą, gdy trzeba czekać kilka godzin na jakikolwiek pociąg, po peronach hula wiatr, a życie stopniowo zamiera? Cisza zalewa schody, światła robią się przygaszone, a powietrze gęstnieje… Ja byłam. Nie raz. I powiem wam – jeżeli macie za sobą to doświadczenie, koniecznie sięgnijcie po "Ciemność płonie". Ta książka opisuje to, co wrażliwsi goście katowickiego dworca tylko przeczuwali, a co istnieje naprawdę. (...)
"Ciemność płonie" to tak samo znakomita książka jak poprzednie. Nie tylko rozrywkowa, ale i…refleksyjna, jeżeli ktoś w literaturze ucieczkowej refleksji poszukuje. Szczerze polecam.

Rafał Śliwiak: Wirtualna Polska
Pełna tajemnic bryła o socjalistycznej architekturze, mroczne perony, dziesiątki najdziwniejszych sklepików, wreszcie ludzie, którzy każdego dnia się tam przewijają, a szczególnie ci, którzy tam zamieszkują – to wszystko stało się dla autora źródłem literackiej inspiracji. Tam, gdzie inni widzą tylko zwyczajność, on potrafił dostrzec cień innego, nadprzyrodzonego świata. Pomocne w tym było zapewne spoglądanie na świat przez „fantastyczne okulary”, odbieranie go za pomocą zmysłów ukształtowanych przez lektury, filmy, wyobraźnię. Niewątpliwie właśnie taki ogląd rzeczywistości doprowadził Ćwieka do napisania Ciemność płonie.


Carpe Noctem Wirtualna Polska Poltergeist Elkander Paradoks czachopismo Valkiria Gildia