|
|
|
Alpha Team Robert J. Szmidt
|
 |
|
| data wydania: |
marzec 2010 |
| ISBN-13: |
978-83-7574-143-8 |
| wymiary: |
125 x 195 |
| liczba stron: |
400 |
| oprawa: |
miękka |
| seria: |
Asy polskiej fantastyki |
| cena: |
29.99 |
| zamów: |
|
| zamów: |
|
|
|
|
Alpha Team. Ekipa Szmidta. Poznaj ich...
Chcesz wiedzieć jak to jest, kiedy widzi się w celowniku twarz dziecka? Jesteś wtedy ostatnim śmieciem. By nie zwariować musisz traktować świat jak grę komputerową. Po prostu liczysz sobie punkty...
Kiedy przychodzi rozkaz odpalenia głowic wcale nie czujesz się Bogiem.
Podobno w postnuklearnych ruinach wciąż jeszcze żyją ludzie, którzy nie mieli szczęścia i miejsca w schronie. Wegetują niczym szczury ukrywając się przed "Kasandrą". Ale to chyba tylko plotka, taka jak ta, że zagładę zafundował nam jakiś nawiedzony haker.
Do zobaczenia w piekle... Niebo to śmiertelnie nudna dziura.
Spis rzeczy:
Aniołowie
Ognie w ruinach
Mały
Alpha Team
Pogromca smoków
Ci, którzy przeżyli
Gavein
Umrzeć w Lea Monde
Pola dawno zapomnianych bitew
|
 |
| : Alpha Team: "W samo południe"
|
|
– Jedenasta czterdzieści cztery. Trzy cele w odległości tysiąc dwadzieścia – zameldował po chwili obsługujący dalmierz Leon. – Idą prosto na nas.
Chris odwrócił twarz do słońca i przymknął oczy. Czuł, jak ciepły wiatr owiewa mu skórę. Było stanowczo za gorąco, żeby mógł zapomnieć, gdzie się znajduje, nawet przywołując obraz domu...
– Jedenasta czterdzieści sześć. – Głos Leona ponownie przerwał ciszę. – Trzy cele w odległości tysiąc dziesięć.
– W dwie minuty przeszli dziesięć metrów! – jęknęła Rebecca.
– Przeszły – poprawił ją Leon. – Mamy dzisiaj szczęście do samic... Jedna dorosła i dwie młode.
– Jeden grzyb, jak dla mnie. – Blondynka splunęła i odłożyła karabin. – Mogłyby się ruszać szybciej. Zmiana nam się kończy.
– Wy, baby, zawsze ruszacie się jak muchy w smole – zakpił siedzący na samym tyle kratownicy Barry.
– A co ty wiesz o kobietach? – odcięła się Jill.
– Tyle, ile mu mama powiedziała – poparła ją czarnowłosa i zaczęły się śmiać.
– Miałem więcej kobiet niż wy trafień – prychnął grubas.
– Tak, a potem się obudziłeś...
Zachichotały obie.
Chris nie musiał otwierać oczu, i tak wiedział, co teraz pokazują. Pomyślał, że dzień, w którym ktoś przegada Jill, będzie dniem końca świata.
– Jedenasta czterdzieści dziewięć, trzy cele w odległości dziewięćset osiemdziesiąt pięć – zameldował Leon, ucinając śmiechy.
– W tym tempie nie wejdą w pole rażenia nawet za pół godziny – powiedziała Rebecca.
Zależy w czyje, pomyślał Chris, i nadal rozkoszował się dymem z papierosa. Starał się dozować tę przyjemność podczas patroli, zwłaszcza odkąd cena paczki oryginalnych marlboro sięgnęła równowartości tysiąca dolarów.
|
|
| : Mały: "Kasandra"
|
|
Za mostem Szczytnickim, patrząc od placu Grunwaldzkiego, rozciągała się przed wojną ekskluzywna dzielnica willowa. Eksplozja nuklearna, która spustoszyła centrum Wrocławia, także tutaj odcisnęła swoje piętno, choć skutki konsekwencje wybuchu były znacznie mniejsze. Również głowica zdetonowana nad Brochowem nie zdołała zrównać z ziemią solidnych poniemieckich murów.
Boczne uliczki nadal były przejezdne. Część domów ocalała, choć szalejący ogień, który zamienił park Szczytnicki w wypalone do gołej ziemi pogorzelisko, pochłonął ich wnętrza i lokatorów w nie gaszonym przez nikogo, trwającym kilkanaście dni pożarze. Gruzy domów, które nie oparły się fali uderzeniowej – jedno-, dwupiętrowych – nie zablokowały chodników i krętych uliczek. Niewielkie ogrody okalające budynki przyjęły większość skruszonych ścian i zawalonych stropów.
|
|
|
 |
| Damian "the hell" Podoba : Paradoks
|
|
Pozornie proste historie są zaopatrzone w nagłe zwroty oraz niedopowiedzenia, które wymagają zastanowienia się, co sprawia, że Czytelnik może lepiej wczuć się w świat otaczający bohaterów i być skłonnym do refleksji nad tematami podejmowanymi przez autora. Dodatkowym atutem jest fakt, iż niektóre opowiadania są wzajemnie powiązane; dopełniają się, razem tworząc większe całości.
Każda historia uwydatnia jakąś konkretną ludzką cechę. W jednej jest to przebiegłość i żądza władzy, w kolejnej zatracenie rozsądku z powodu miłości, a w jeszcze innej najzwyklejsza chciwość. Pozwala to nie tylko na czerpanie dużej przyjemności z lektury, ale potraktowanie zbioru jako impulsu do rozważań nad ludzkimi problemami, w których wszyscy mogą w każdej chwili się znaleźć.
|
|
| Kamilos: Outpost
|
|
Początek jest naprawdę mocny. „Ognie w ruinach” to znane mi, już jako wstęp powieści „Apokalipsa według Pana Jana”, opowiadanie, które i przed lekturą „Alpha Team” miałem nadal w pamięci w jak najbardziej pozytywnym wymiarze. Szmidt przedstawił w nim swoją wizję globalnego konfliktu, zainicjowanego przez polityków, stawiając Polskę w centrum wydarzeń. Moim zdaniem jest to tekst obowiązkowy dla każdego fana polskiej fantastyki. Drugie, świetne opowiadanie, to „Mały”, które najbardziej spodobało mi się z całego zbioru. Nie tylko dlatego, że kontynuuje wątek postapokalipsy, ale również jest poparte znakomitym pomysłem i wykonaniem, pozostawiając po sobie nutkę refleksji.
|
|
| Jarosław Makowiecki: Qfant
|
|
„Alpha Team” jest zbiorem interesujących opowiadań, który wart jest polecenia na coraz cieplejsze wiosenne wieczory. Zamiast oglądać sensacyjne czy wojenne filmy w telewizji, radzę sięgnąć po tę pozycję, a zapewniam, że będziesz mile zaskoczony! (Nieważne, czyś głodny, czy najedzony).
|
|
|
|
|
|