Seria: 

Louise Cooper, Tanith Lee, Patricia A. McKilip, Harlan Ellison, Theodore Strugeon, Charles de Lint, A. Merritt, Lucius Shepard, James P. Blaylock, Lisa Goldstein, Jack Womack, Michael Swanwick
Wielka księga fantasy, t.2

Clark Ashton Smith, Michael Moorcock, Darrell Schweitzer, Ursula K. Le Guin, Robert E. Howard, Theodore R. Croswell, George Macdonald, Lord Dunsany, Jack Vance, Fritz Leiber, James Cawthorn, Roger Zelazny
Wielka księga fantasy, t.1

Banita
Jacek Komuda

data wydania: marzec 2010
ISBN-13: 978-83-7574-159-9
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 240
oprawa: miękka
seria: Bestsellery polskiej fantastyki
cena: 27.99
zamów:
zamów:
Jam Jacek Dydyński, kiedyś szlachcic, polski pan.
Teraz banita wyjęty spod prawa!
Tyle znaczyłem, co szabla, którą najmowałem za złoto magnatów.
Dziś nie mam nic!
Dworu, rodziny… Straciłem młodość w zwadach, pojedynkach.
Wzgardzony, wyśmiewany, oddaję szablę, co kiedyś służyła hetmanom - na usługi pięknej kurtyzany.
Stworzenia – jak mówią - bez duszy. Zabić je - ot jak świecę zgasić.
Ja jednak wiem, że to nieprawda…
Bo zamieniłem szlachecką fantazję…
Na miłość ladacznicy.
Dziś zagram o nią w kości z samą panią Śmiercią.


Banita
Hubert Czajkowski

Banita
Hubert Czajkowski

Banita
Hubert Czajkowski
Banita

Banita

: Bieta
Po takiej nocy warto zawsze sprawdzić, gdzie są buty, suknie i czy pieniądze nie ulotniły się czasem z sakiewki. Ale ponieważ stolnikowic takowych rzeczy nie posiadał, darował sobie poszukiwanie stroju na podłodze.
– Hej, obudź się wreszcie!
Ledwie jej dotknął, a już zerwała się jak łania. I oczywiście zaraz pożałował tego, bo niemal natychmiast ściągnęła na siebie pierzynę, przykryła się, cofnęła w róg łoża, starannie zasłaniając wszystkie wdzięki.
– Gdzie ja jestem?
Milczenie. Spoglądała na niego ślicznymi błękitnymi oczyma, których widok nie tylko zmiękczał męskie serca, ale zapewne pomagał ulżyć także niejednej pańskiej sakiewce.
– Ty mnie tu przyprowadziłaś?
Kiwnięcie wdzięczną główką.
– Nie umiesz mówić?
Znowu kiwnięcie. No cóż, wyglądało na to, że niedawna towarzyszka łoża bynajmniej nie należała do gadatliwych, co zresztą bardzo się chwaliło, o ile oczywiście potrafiła uczynić ze swoich usteczek całkiem inny użytek.

: Ars moriendi
Pili, jakby jutro miał być potop. Golili kielichy niczym panowie szlachta tureckie łby pod Chocimiem. Smoktali węgrzyna i małmazję jak wawelskie smoki. To była hulanka do ostatniego szeląga, do ostatecznego kredytu, do zastawu szabli, czapki czy sygnetu. Ze wszystkimi za pan brat i bez opamiętania.
Mieli mocne łby; choć zgięty wpół Żyd pachciarz wytoczył z loszku już trzecią beczkę wina, oni wyglądali dopiero na szlachciców pod dobrą datą, ale bynajmniej nie pijanych jak bela. Ich gardła były przepaściste, głowy mocne jak głaz; potrzeba było morza trunku, aby zmienić ich w bandę hałaśliwych moczygębów i opilców objawiających wszem wobec zawartość swego szlachetnego wnętrza.

Michał Syska: Apeiron Magazine
„Banitę” czyta się lekko, szybko i przyjemnie, jest to idealna książka na jeden wieczór, którą można „pochłonąć”.
Mamy tutaj wszystko, czego oczekuje czytelnik, sprawnie skonstruowane sceny walki, humor sytuacyjny a nawet wątek miłosny w tle. Ci którzy interesują się czasami oligarchii szlacheckiej, z pewnością nie będą zawiedzeni. Dla tych, którym staropolski może sprawiać problemy autor znalazł rozwiązanie, dodając również od siebie wiele ciekawostek historycznych. Z tyłu książki znajdziemy przypisy, które tłumaczą każdą niejasność historyczną, możemy się dowiedzieć m.in. skąd się wziął tytuł powieści oraz, jakiego obuwia szlachetnie urodzony nigdy by nie założył.

Michał "Mrozie" Mróz: Enklawa Magii
Brzęk stali, zapach prochu strzelniczego, finty, kwarty i półobroty – wszystko to zostało opisane z takim rozmachem i fantazją, że momentami aż zapiera dech w piersiach! Zresztą język powieści jest jej ogromnym atutem. Odnoszę wrażenie, że Komuda z każdą kolejną książką udoskonala swój styl, racząc nas nie tylko wspaniałą staropolszczyzną, na dźwięk której radują się uszy zmęczone codziennym zgiełkiem angielskich zapożyczeń, ale także coraz bardziej błyskotliwymi anegdotami, efektownymi metaforami czy też świetnie wpasowanymi w sytuacje różnorakimi przyśpiewkami.

Czarny Iwan: CD-Action
Dydyński to jeden z ulubionych bohaterów Komudy, rębajło i hulaka. W „Banicie” spotykamy go w głębokim, wilgotnym lochu, bez grosza przy duszy, w ostatniej podartej koszulinie. Ostała mu się jeno wierna szabla. W takim stanie trafia przypadkiem pod skrzydła jednej z kurtyzan, która ratuje mu życie i jeszcze ofiarowuje pracę. Ma zabić potwora i mordercę, Mikołaja Potockiego.
(...) akcja jest wartka, trup ściele gęsto. Na pewno nikomu podczas lektury nie zabraknie emocji, a przy okazji dobrze jest poczytać dialogi w pięknej, soczystej polszczyźnie, jaką dla nas odtworzył Komuda.


Łukasz Golowanow: Konflikty.pl
Akcja pędzi na łeb na szyję, obok polskich panów pojawiają się Kozacy i prostytutki (w życiu nie pomyślałbym, że ten rzeczownik może mieć tyle synonimów, ilu użył Komuda), a właściwie każda z wiodących postaci ma w sobie coś oryginalnego. Jest to jedna z tych powieści, w których każdy Czytelnik znajdzie coś dla siebie.

Piotr Szafran: Tygodnik Dzierżoniowski
Szlachecki honor, pojedynki na śmierć i życie, a takze szalone pościgi, czyli Jacek Komuda w najwyższej pisarskiej formie! „Banita” to powieść, która wciągnie was od pierwszej strony.
(...) „Banitę” czyta się bez chwili wytchnienia. Akcji nie brakuje ciekawych i dramatycznych zwrotów. Całość przypomina szalony western, oczywiście w polskich realiach. Szalone pościgi, ucieczki po dachu, pojedynki na szable, leśne zasadzki – dotychczas karmiono nas tym w filmach i książkach amerykańskich. Okazuje się, że ciekawie może być i u nas.

więcej w papierowym wydaniu: Tygodnik Dzierżoniowski, Nr 12, 23-29 marca 2010

Aleksandra Buba: dlaLejdis
W „Banicie” sarmacja przedstawiona jest pięknym soczystym językiem, bez obyczajowych zahamowań, a przewodzi jej polski Kuba Rozpruwacz. Nie ma tu owijania w bawełnę, za to pot, brud, krew i okrucieństwo występują obficie, a na domiar tego w postaci w żaden sposób niezłagodzonej. Nie jest to zdecydowanie lektura dla wrażliwych, jednak w mojej opinii, to, co czyni jej treść drastyczną, zarazem sprawia, że od książki nie sposób się oderwać.

Wielką zaletą „Banity” jest mocny, zdecydowany i przede wszystkim zaskakujący początek. Zresztą element zaskoczenia towarzyszył mi przez całą książkę i w żaden sposób nie udało mi się przejrzeć zamiarów autora, za co należy mu się niewątpliwe uznanie. Postacie zapadają w pamięć od pierwszych stron książki, w czym niewątpliwie tkwi zasługa precyzyjnego merytorycznego podłoża, z którego autor – historyk z wykształcenia – korzysta z prawdziwą finezją. Znajomości realiów historycznych, wierny epoce język oraz świetnie skonstruowana fabuła, czynią „Banitę” naprawdę wciągającą lekturą. Trudno napisać cokolwiek o fabule, aby nie odbierać nikomu przyjemności czytania, więc powiem tylko tyle, że jest ich dwóch – szlachcic-zabijaka o nieczystym sumieniu - Jacek Dydyński i o wiele, wiele, gorszy okrutnik, psychopata i morderca Mikołaj Potocki. Za sprawą pięknej kurtyzany Biety, rozegrają oni między sobą potyczkę o najwyższą stawkę.

Szyszka: Kawa z cynamonem
W książce nie ma kobiecych subtelności. Nie ma łagodnych i przyjaznych opisów, nie ma ciepła i subtelnych drgań myśli. Moja kobiecość z trudem wytrzymała starcie z nagą męskością, która bezczelnie stawia mnie na trzecim miejscu stworzenia, za mężczyzną i psem. Niemniej – wytrzymała. W końcu przez wieki kobiety nauczyły się, że w każdym mężczyźnie tkwi mały chłopiec, który chce z gołą pupą po podwórku pobiegać, kijem pomachać i kolorowe piórka nastroszyć… i jak mały chłopiec mężczyzna potrzebuje, by mu subtelnie drogę wskazać, gdzie biegać, żeby sobie wspomnianej pupy w pokrzywy nie wsadził. I w razie czego po głowie pogłaskać, pocieszyć, jakby jednak nie posłuchał i się w niej wytarzał.

Olga Sienkiewicz: QFANT
Prawdziwy zachwyt wywołały u mnie dynamiczne sceny walk, bardzo plastyczne i wręcz dające wrażenie filmowości. Niestety, równie realistyczne są wszelkie brutalne sekwencje (i to akurat zła wiadomość dla co wrażliwszych pań), a w niektórych momentach trzeba pamiętać, że prostytutki były traktowane jak rzeczy i ich życie nie miało najmniejszej wartości. A skoro już przy tym jesteśmy – ostrzegano mnie, że to książka bardzo brutalna. Faktycznie, Komuda nie stroni od bardzo realistycznych, śmierdzących krwią i rozkładem scen (...)
Mam wrażenie, że Komuda rozwinął umiejętność wywoływania emocji u czytelnika. Jest w książce taki moment, kiedy mnie po prostu w gardle ścisnęło (a wierzcie mi, że nie zdarza się to zbyt często). Pojawiły się też inne uczucia, jak czysta niechęć do Potockiego i szczere współczucie dla Jacka Dydyńskiego. Być może jest to kolejna oznaka tego, że Komuda robi ukłon w stronę żeńskiej części odbiorców, bo przecież panowie nie szlochają nad losami bohaterów… prawda?


Marcin Tomaszewski: Students.pl
Ano tak, że "Banita" to historia, która z powodzeniem może robić za thriller ze szlachtą w tle. Jest morderca, są ofiary, jest motyw i ten, który chce mordercę ująć. Jeżeli do tego dołożycie fakt, że Komuda pisze w sposób nie popadający w bohaterszczyznę i podchodzi do tematu inaczej niż Sienkiewicz (który pewnie puka się w czoło), to dostajecie lekkostrawny wytwór umysłu, który na historii złamał i pióro i szablę.
(...) narracja jest głównym powodem, dla którego ta książka to praktycznie gotowy scenariusz, który mam nadzieję ktoś weźmie na przysłowiowy warsztat i w końcu zrobi naprawdę ciekawy film o Polsce, jakiej wielu młodych ludzi w ogóle nie zna.


Łukasz Cygan: wiadomosci24.pl
Najnowsza książka Jacka Komudy to kolejna cegiełka przy budowie "sarmatyzmu dla mas". W "Banicie" szlachta wreszcie pokazana jest tak, jak wszyscy chcieli ją widzieć. Bez bohaterszczyzny i pompatyczności.
(...) Jackowi Komudzie przy gratulacjach za wydanie kolejnej dobrej książki, należy uścisnąć dłoń i podziękować. Przede wszystkim za uparte, nieprzerwane dążenie do obalenia mitu skostniałego i nudnego sarmaty. Rzeczpospolita w jego powieściach tętni życiem, sapientia leje się litrami, a Sienkiewicz w grobie się przewraca, bo kto to widział pisać dla młodzieży o prostytucji w tak zacnym kraju.



Wirtualna Polska Science Fiction CD Action Dla Lejdis Focus.pl