|
|
|
Toy Wars Andrzej Ziemiański
|
 |
|
| data wydania: |
kwiecień 2008 |
| ISBN-13: |
978-83-60505-97-7 |
| wymiary: |
125 x 195 |
| liczba stron: |
576 |
| oprawa: |
miękka |
| seria: |
Bestsellery polskiej fantastyki |
| cena: |
29.99 |
| zamów: |
|
|
|
* Reaktywacja mistrza efektownej fantastyki * Koncentrat zawrotnego tempa, intrygujących fabuł, zaskakujących zwrotów akcji i koszarowego dowcipu. Toy story na ostro. Historia 21-letniej „Zabaweczki”. Psa wojny o zabójczym uroku Lolitki, wytrzymałości G. J. Jane a skuteczności Ripley i obcego ósmego pasażera Nostromo razem wziętych. Z dowódcą o wdzięcznej ksywie Dante, Toy zgłębia kolejne kręgi ziemskich piekieł. Jest byłą narkomanką i prostytutką, która odziedziczy miliony, jeśli przez dziesięć lat utrzyma się z pracy prywatnego detektywa. Tylko kto zatrudni Marlowa o wyglądzie licealistki... Czekając na zlecenia, mieszka w biurze i żywi się kocim żarciem.
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
| : W tym momencie zadzwonił telefon...
|
|
|
Toy przeładowała i wpakowała serię w kogoś, kto zaatakował z boku. Wielką postać odrzuciło o dobry metr. Toy struchlała nagle. Mobutu, wyjąc przez radio, zdjęła maskę i hełm. Beczała na cały głos. – Toy, kurwa!!! – W irracjonalnym odruchu ściągała z siebie ghillie suit. – Odpaliłaś mi w brzuch sto pocisków. – Jezus... Jezus. Żyjesz? – Boże! Boże!!! – Mobutu odpinała rzepy kamizelki kuloodpornej. – Dostałam stówę na korpus! Jezus... Walnęło w jakąś szczelinę? Widzisz krew, kretynko? – Mobutu! Przepraszam! Przepraszam!!! – Jezu, widzisz krew, oślico? – Mobutu, łykając łzy, rozpinała kurtkę. – Nie widzę, bo jesteś czarna! – Toy trzęsącymi się rękami pomagała jej zdejmować mundur. – Chodź bliżej. Maybe Not wychyliła się spod jakiegoś krzaka. – To były igłowe z chwytu – powiedziała. – Inaczej już byś nie żyła, durna dupo. Hot Dog dopadł do nich, ciągnąc razem z Clashem niezbyt przytomnego Winniego. – No... główki nisko, baby. Teraz się zacznie. Mobutu, ciągle płacząc, obmacywała się i oklepywała wszędzie. Przypalony Australijczyk jęczał, Toy beczała razem ze swoją koleżanką. Tally-Ho siedziała na brzegu z rozrzuconymi nogami i waliła seriami ze swojego HK, wrzeszcząc: – Ale fajnie! Ale fajnie!!! Lady uratowała jej życie, waląc z byka w brzuch i przewracając w krzaki. Potem spadł na nie granat fosforowy. Na szczęście nie wybuchł. Obie aż podskoczyły z okrzykiem przestrachu. Hot Dog i Yellow również wrzeszczeli, ilekroć musieli się odkleić od ziemi, żeby odpalić z granatnika. W tym momencie zadzwonił telefon Toy. Odruchowo go wyjęła i przyłożyła do ucha. – Słucham? Granat odłamkowy wybuchł tuż obok, obsypując ich zwałami ziemi. Toy usiłowała wypluć piasek. – To ty, Shainee? Co? Kuchenka się pali?
|
|
| : Każdy chce zabić swojego szefa
|
|
– Wyprodukowaliśmy urządzenie, które wprowadza człowieka do świata snu. Wszystko wydaje się naturalne. Wszystko prawdziwe. Po prostu śni się sen. – Znowu pokazał swoje olśniewające zęby. – Tak realny jak tylko sen może być. Wszystko „dzieje się naprawdę”. Można odczuwać ból, strach, przyjemność, można się kochać. Naprawdę. – Potarł wargi. – Ile razy miała pani orgazm podczas snu?
Toy przełknęła ślinę, trochę zszokowana.
– No, parę razy. – Usiłowała się nie zaczerwienić.
– Parę? – No, dobra. Trochę razy więcej niż trochę. Młoda jeszcze jestem – wyjaśniła, jakby mogło to być wyjaśnieniem. – Śnią mi się różne rzeczy z mężczyznami.
– O, właśnie. Czy to był prawdziwy orgazm? – Tak. – Spuściła oczy skonfundowana. Przynajmniej nie kłamała. Ale bała się podnieść wzrok. Cholera jasna, no, miała orgazm kilka... kilkanaście... kilkadziesiąt... No, dobra. Miewała orgazmy we śnie. I taka jest nasza linia obrony, wysoki sądzie. Na to się nie ma wpływu. – Sama więc pani widzi, że we śnie można zrobić wszystko. Można być bogiem, można diabłem, można złodziejem, można świętym. I wszystko jest realne. – Odsunął się od blatu. – Można też umrzeć, zginąć, zostać zamordowanym, spalonym żywcem, zostać nabitym na pal. Co kto lubi. Śmierć we śnie jednak nie ma żadnych konsekwencji w rzeczywistości. Po prostu człowiek się budzi. I już.
– Slogan reklamowy: „Możesz przeżyć własną śmierć”? – Nie tylko. „Miłość z Marilyn Monroe”, „Jak zastrzeliłem papieża”, „Dlaczego jako prezydent nakazałem koniec świata”. I tak dalej. – Domyślam się, że każdy chce zabić swojego szefa. To też możliwe?
|
|
|
 |
| Jacek 'vanderus' Dworzycki: Poltergeist
|
|
Czy w takim razie po Toy Wars warto sięgnąć? Moim zdaniem, tak. Nie jest to z pewnością zbiór wybitny, powalający na kolana, który zmieni Wasz sposób patrzenia na fantastykę. Wydaje mi się zresztą, że wcale do takiego poziomu nie aspiruje. Jest to po prostu lekka lektura na spokojne popołudnia, kiedy po ciężkim w dniu pracy człowiek chce się na chwilę oderwać od codzienności.
(...)Jeśli nie podobała Wam się Achaja, to i Toy nie przypadnie do gustu. Zwłaszcza, że pomiędzy obiema bohaterkami można odnaleźć sporo punktów wspólnych. W każdym razie – jeśli do grupy anty-miłośników się nie zaliczacie, a lekturą potraficie się bawić, zachowując czasami zdroworozsądkowy dystans, na spokojnie możecie po Toy Wars sięgnąć.
|
|
| Micro: Fantastyka-online
|
|
Książka jak na opowieść o detektywie jest zaskakująco zabawna i nieraz spowoduje u was wybuchy śmiechu. Jednakże nie tylko poczucie humoru zasługuje na uwagę. Do fabuły też nie można się przyczepić, jest ciekawa i pełna zwrotów akcji, a sama bohaterka jest tak barwną postacią, że na długo pozostanie wam w pamięci. Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie i bez przeszkód mogę ją polecić nie tylko fanom fantastyki, ale każdemu, kto chciałby przeczytać jakiś dobry tytuł, gdyż „Toy Wars" nie zawiera aż tak wielu elementów fantastycznych. Nie ma elfów ani żadnych czarów, tylko karabiny i dobrze wyszkoleni żołnierze. Jednakże, fani Tolkiena mogą bez przeszkód sięgnąć po ten tytuł, choćby, jako ciekawą odskocznie od baśniowych klimatów. Zapewniam, że kilka godzin poświęconych na przeczytanie tej książki nie będzie zmarnowanym czasem. Na pewno nie będziecie się nudzić z „Toy Wars".
|
|
| Wojciech Kobza: Gildia
|
|
|
Książka jest napisana charakterystycznym dla Andrzeja Ziemiańskiego stylem, bardzo męskim, krótkim, choć nie pozbawionym humoru i ciekawych obserwacji społecznych. Lecz pierwsze skrzypce gra tutaj akcja, której jest dużo i to w najróżniejszych wydaniach: miejska, kosmiczna czy w dżungli, autorowi nie sprawia to różnicy, ale na pewno sprawia wielką uciechę pisanie o tym. Zresztą po przeczytaniu całej historii Zabaweczki widać, że autor miał taki sam ubaw, tworząc te teksty, jaki ma czytelnik, zagłębiając się w popaprane życie i niebezpieczne przygody Toy.
|
|
| Tomasz "Sir Jedi" Wojnowski: Enklawa Magii
|
|
|
Tym razem mamy do czynienia z thrillerem science-fiction. Zapytacie jak to? Wyżej pisałem, że przez powieść przeplata się specyficzny humor a teraz nazywam "Toy Wars" thrillerem? Otóż akcja książki trzyma w napięciu cały czas, ale dzięki różnym gagom nie jest sztywna i można parę razy się uśmiechnąć. Nie mniej jednak, po raz kolejny czytamy misternie uplecioną intrygę, zawierającą kilka nie oczekiwanych zwrotów akcji. W tej książce nie ma sytuacji oraz postaci przypadkowych, każdy pełni jakąś funkcje, która może okazać się kluczowa dla losów misji Toy. Nie pozostaje mi chyba nic innego jak uhonorowanie "Toy Wars" najwyższą możliwą oceną i polecenie tej książki każdemu, kto docenia kunszt Andrzeja Ziemiańskiego i nie stroni od mocnych lektur.
|
|
| Ewa Białołęcka: Empik.com
|
|
|
Powieść Toy Wars wciąga od samego początku. Szybka, wartka akcja sprawia, że kolejne strony czyta się z zapartym tchem. Intryga goni intrygę, a cięty humor utrzymuje uwagę czytelnika nawet podczas rzadkich chwil względnego spokoju. Przed oczami czytelnika przewija się cała galeria postaci. Niektóre bawią, inne wzbudzają niechęć. Większość z nich jest jednak śmiertelnie groźna, gdyż strefa Toy Wars nie należy do bezpiecznych. Mimo wybitnie niesprzyjających warunków nie brakuje tu jednak dowodów prawdziwej przyjaźni. Pojawia się również wątek romansowy, poprowadzony z wyczuciem i bez przesłodzenia. Śledząc losy głównej bohaterki i jej ekipy detektywistycznej nie sposób się nudzić.
|
|
| Agnieszka "Druzila" Krzyżewska: Paradoks
|
|
Akcja zaczyna się w momencie, gdy Toy zostaje zatrudniona przez pewnego najemnika do... no właśnie, początkowo nie wiadomo do czego. Barwne i cięte dialogi żołnierzy, wyprawa na Księżyc i próba rozwiązania zagadki tajemniczej kapsuły wysłanej w kosmos sprawiają, że „Toy Toy Song” czyta się szybko, co chwila wybuchając śmiechem. Zaskakujące zwroty akcji i trzymająca w napięciu fabuła wręcz uniemożliwia oderwanie się od lektury.
„Toytrek” napisane jest w podobnym stylu – akcja również dzieje się wśród najemników, tym razem wysłanych na misję do Afryki, która jest terenem praktycznie wyludnionym. Wielkie korporacje rozpoczynają wyścig o dostęp do najbogatszych złóż tego kontynentu, w związku z czym wkrótce zrobi się tłoczno... Kłopot w tym, że nasi najemnicy muszą wytrzymać przez pewien czas w szeregach arabskiej armii i trafiają pod dowództwo sierżanta Blake’a z ONZ, który mocno zalezie naszym bohaterom za skórę, chociaż Toy dostarczy mu nie lada problemów...
|
|
| Kiriana: Paradoks
|
|
Jeżeli lubicie powieści tudzież kino sensacyjne, to „Toy Wars” jest idealną dla was powieścią akcji. Są w niej różnego rodzaju operacje zwiadowcze, karkołomne misje, mniej lub bardziej spodziewane wymiany ognia, tony łusek i pocisków przemykających ze świstem; bitewny kurz, brud, krew i pot. Od razu widać, że autor fascynuje się wszelkiej maści bronią palną. Książka wciąga, czyta się ją szybko, lekko i przyjemnie. (...) książka trzyma w napięciu, fascynuje, uwodzi opisami, rozbawia dialogami, by ostatecznie rozłożyć czytelnika na łopatki. Kolejny raz Andrzej Ziemiański udowodnił, że w pełni zasłużył na wszystkie zebrane nagrody m.in. nagrodę Zajdla i Sfinksa.
|
|
| Click!: Click!
|
|
Najnowsza powieść Zemiańskiego, to akcja i przygoda w klimatach "Stalowego Szczura" Harry'ego Harrisona. Różnica polega na tym, że bohater Ziemiańskiego, detektyw, najemnik i komandos, to... biuściasta dziewczyna mierząca 160 centymetrów. (...) Ziemiański pisze z rozmachem i ułańska fantazją, co oznacz również, że nie stroni od soczystego, często wulgarnego języka. "Toy Wars" to świetna lektura, powodująca częste wybuchy śmiechu. To książka zdecydowanie dla starszych odbiorców.
Więcej w papierowym wydaniu magazynu Click! Nr 06/2008
|
|
| Maria Frank: onet.pl
|
|
(...)"Toy wars" są przede wszystkim zabawne i zdrowo zakręcone. Akcja dzieje się szybciutko, nawet jeśli to oznacza nieustające bardzo szybkie zakupy w punkowych butikach. I kolejna, choć pewnie nie ostatnia uwaga feministyczna – panie Andrzeju, kobiety jak się spieszą, niekoniecznie myślą o tym, żeby przede wszystkim założyć odpowiedni ciuch.
|
|
| Komentarze WP: Wirtualna Polska
|
|
|
Toy pokazuje ewolucje warsztatu Ziemiańskiego (...) Czytał ktoś Achaję? No to się "ucieszy jak zaraza!". Tego nie da się opisać, to trzeba przeczytać i delektować się słowem pisanym z niezwykłym polotem. Powiedzieć, że fabuła jest wciągająca to jak porównywać reprezentacje Argentyny w piłce nożnej do polskiej A-klasy! Ona jest mega-wciagajaca! Toy Wars można połknąć w oka mgnieniu, czego jednak nie radze. Wszakże lepiej się delektować najpiękniejszą fabułą, zgrabnie łączącą sen... O nie. Tego nikomu nie zdradzę. Sami sięgnijcie na półkę ;-) Zdecydowanie warto. Z czystym sumieniem 10/10.
|
|
| Rafał Śliwiak: Wirtualna Polska
|
|
|
(...) lektura Toy Wars zalecana jest przede wszystkim w celach profilaktycznych i leczniczych tym wszystkim, których ogarnęła wiosenna ospałość i marazm. Po zażyciu odpowiedniej dawki tego specyfiku bez wątpienia nastąpi u nich znaczne podniesienie poziomu testosteronu, a przy okazji także adrenaliny.
|
|
| Natalia „Ardelin” Wójciak: Valkiria
|
|
Toy Wars to koszarowy humor, dużo broni, wartka akcja, piętrzące się zagadki, zupełnie nieuzasadniona golizna i „teksty twardzieli” rzucane przez najemników, dzięki którym na usta czytelników powinien wpełznąć złośliwy uśmieszek satysfakcji. (...) Toy Wars to świetna książka dla każdego, kto chce się trochę rozerwać. Przygody na Księżycu, akcje na stacji kosmicznej Moonsunga, w Afryce i Stanach Zjednoczonych – wszystko to w jednym tomie. W książce niegrzeczni chłopcy i ich wielkie spluwy robią sporo zamieszania. Któż nie chciałby wziąć w rękę porządnej broni i iść zabawić się razem z nimi? Dzięki Ziemiańskiemu mamy szansę. No i oczywiście nie można zapominać o głównej bohaterce, która, choć jest kobietą, nie należy do typu bezradnych, krzyczących o pomoc panienek. Toy bierze przeznaczenie w swoje ręce i każe mu powiedzieć „przepraszam”. Mnie ta książka przekonała. Myślę, że Was też przekona.
|
|
|
|
|
|