Seria: 
 1  2  3 ...

 1  2  3 ...
Maja Lidia Kossakowska
Zbieracz Burz, t.2

Olga Gromyko
Wiedźma opiekunka, cz.2

Jacek Piekara
Sługa Boży - wyd.4

Maja Lidia Kossakowska
Siewca Wiatru - wyd.3

Olga Gromyko
Zawód: wiedźma cz.2 - wyd.2

Oksana Pankiejewa
Przekraczając granice

Jarosław Grzędowicz
Księga Jesiennych Demonów - wyd. 3

Miroslav Žamboch
Koniasz. Samotny wilk, t.1

William Nicholson
Niewolni

Andrzej Pilipiuk
Norweski dziennik 3: Północne wiatry - wyd.2

Pan Lodowego Ogrodu, t.3
Jarosław Grzędowicz

data wydania: listopad 2009
ISBN-13: 978-83-7574-166-7
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 504
oprawa: miękka
seria: Bestsellery polskiej fantastyki
cykl: Pan Lodowego Ogrodu
spis cyklu:
cena: 33.00
zamów:
zamów:
* POWIEŚĆ UHONOROWANA SFINKSEM *

PAN Z WAMI. Jako i ogród jego. Wstąpiwszy, porzućcie nadzieję. Oślepną monitory, umilkną telefony. Tu włada magia.
WŁADZA…Wystarczyło zaledwie czworo obdarzonych jej pełnią Ziemian, by z planety Midgaard uczynić prawdziwe piekło.
VUKO DRAKKAINEN... Podąża śladami ich przerażającego szaleństwa. Z misją: Zlikwidować! Wsadzić do promu i odesłać na Ziemię, albo zabić. I pogrzebać na bagnach. Problem w tym, że oni stali się… Bogami.
FILAR, cesarski syn, w krótkim życiu zaznał już losu władcy i wygnańca, wodza i niewolnika. Podąża ku przeznaczeniu, szukając ratunku dla swego skazanego na zagładę świata. Podobnie jak Vuko, i jego próbowano już zabić na najprzeróżniejsze sposoby.
Wsiadasz? Lodowy drakkar topnieje…


Pan Lodowego Ogrodu, t.3
Daniel Grzeszkiewicz

Pan Lodowego Ogrodu, t.3
Daniel Grzeszkiewicz

Pan Lodowego Ogrodu, t.3
Daniel Grzeszkiewicz
Pan Lodowego Ogrodu, t.3

Pan Lodowego Ogrodu, t.3

: Jarosław Grzędowicz o PLO3

: Szkarłat
Drakkainen rozgimnastykował palce, jakby zabierał się do gry na pianinie, wciągnął kilka razy powietrze nosem i wypuścił je przez usta. Powiedział coś, co brzmiało jak „Geronimo”, zrobił krok do tyłu i usiadł ostrożnie, pochylony do przodu, gotów zerwać się w każdej chwili na nogi. Nic się jednak nie zdarzyło.
– Dobra – ogłosił. – Etap drugi.
Powoli i ostrożnie oparł się plecami, po czym położył obie dłonie na rzeźbione podłokietniki.
I zamarzł.
Zamarzł z odrzuconą do tyłu głową, jego skóra pokryła się migocącym nalotem lodowego pyłu, krótka szczecina na szczęce obrosła srebrnym puchem szadzi, kaptur półkożuszka zesztywniał jak deska. Kosmate lodowe igły objęły nawet rozchylone usta i zęby, najeżyłysię na gałkach ocznych. Sylfana wrzasnęła.
– Czekaj! – zawołał Grunaldi i chwycił ją za ramię. –Bo go połamiesz! Na razie czekamy.
– Przecież widzisz, co się dzieje! – krzyknęła. – On zamarzł! Zmienił się w lód!
– Wie, co robi – oznajmił Spalle. – Zawsze mówiłem, że to Pieśniarz. Nawet jeśli sam o tym nie jest przekonany.
Pokład zaczął dygotać pod ich nogami, a potem drakkar wyraźnie zwolnił. Wokół kadłuba we wszystkie strony popłynęły drobne fale i okręt zaczął dryfować z prądem, celując w zasypany śniegiem brzeg.
Chwycili się burt i masztu, czekając na zderzenie, ale okręt przechylił się na drugą burtę i skręcił, strącając z wysokiego brzegu nawis śniegu. Wpłynął znów w nurt, po czym zatrzymał się, drżąc lekko, płynące rzeką kry z trzaskiem łamały się na rufi e i drakkar znów ruszył – do tyłu.
– On żyje i steruje tym – oznajmił niepewnie Warfnir. – Chyba.

: A wtedy wszystkie te lodowe kwiaty otworzyły kielichy
– To, co stało się później, pamiętam jak sen – mówi, kręcąc powoli głową.
– Albo jak ciężką pijatykę. Nie wiem,co jest prawdą, a co widziadłem. Pamiętam, że chodziliśmy wśród tych lodowych drzew i krzewów, że pod naszymi nogami rosły lśniące, dźwięczące w podmuchach wiatru kwiaty. A potem poranne słońce wyszło zza chmur, które leżały nad horyzontem, i wtedy cały ogród rozbłysnął wszystkimi barwami. Jak tęcza albo kryształy. Mieniła się mgła, liście i kwiaty, a myśmy patrzyli osłupiali.
A wtedy wszystkie te lodowe kwiaty otworzyły kielichy.
Teraz myślę, że to może zapach kwiatów odebrał nam rozsądek. Widziałem, jak człowiek, który stał obok mnie, zdjął szłom i upuścił go na ziemię, a później ukląkł, wbił w ziemię miecz i zaczął płakać jak dziecko. Przeraziłem się i spytałem, czy go coś boli albo czy wypił za dużo, wtedy on powiedział, że słyszy kołysankę, którą śpiewała jego matka, i czuje się, jakby odzyskał wszystko, czego tak długo szukał, i jakby wreszcie wrócił do domu. Mgła zaczęła się podnosić i zobaczyłem, że większość z naszych łazi wśród tych lodowych roślin, jakby byli pijani, jak odrzucają broń i siadają albo kładą się na ziemi. Czułem, że coraz bardziej kręci mi się w głowie i zaczynam się pocić. Zrozumiałem, że niedługo zobaczą nas strażnicy z murów i wystarczy, że sięgną po łuki. Zobaczyłem Skafaldiego, mojego kuzyna, siedział na ziemi wśród skał nad niewielką sadzawką i chichotał. Poszedłem do niego i chwyciłem za ramię. Odwrócił się i wtedy zobaczyłem, że ma straszne oczy, mętne, jak wypełnione krwią i mlekiem.

Gabriel Augustyn: Granice.pl
Tom trzeci, wydany pod koniec ubiegłego roku, to powrót Grzędowicza do najwyższej formy i erupcja akcji oraz pisarskiej sprawności. (...) Od pierwszego do ostatniego zdania dzieje się bowiem tyle, że co słabsze serca mogą nie wytrzymać, zaprotestować i gdzieś w połowie przestać bić. Praktycznie nie ma w trzecim tomie Pana Lodowego Ogrodu chwili wytchnienia – nawet, gdy wydarzenia są spokojniejsze, otacza je gęsty, zawiesisty klimat, który niejednokrotnie przyprawić potrafi o ciarki na plecach. (...) Lektura tej książki to doznanie intensywne w tak wielu wymiarach, że po jej odłożeniu czuć się można obolałym i wyzutym z emocji. Jarosław Grzędowicz użył całego swego talentu do tego, aby czytelnika zafascynować, wciągnąć i by czytającym zaparło dech w piersi z wrażenia. Już teraz saga ta stanowi jeden z najlepszych cyklów fantastycznych w rodzimej literaturze i z powodzeniem stawiać ją można obok Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego. A kto wie, może po opublikowaniu tomu finalnego przebije go jakościowo?

Michał 'Saarth' Paduch : Playback
To jest ta magia, której używa autor. Prócz paru wyjątków, głowę mogę dać, że wszyscy przeczytają powieść na raz. Od deski do deski z wypiekami na twarzy pochłaniając każde słowo, by tylko dowiedzieć się, co stanie się zaraz - chociaż jasne jest, że ostatecznie wszyscy wyjdą z opresji mniej lub bardziej cało.
Idźcie do księgarni, idźcie koniecznie. Jeśli nie czytaliście pierwszych dwóch tomów, kupcie razem trzy książki, jeśli zaś wiecie co kupić chcecie - zróbcie to. Jest to najwspanialsza saga w historii polskiej fantastyki, która Wiedźmina już dawno powaliła na kolana.

Kamil Mirkowicz: StacjaKultura
Myśleliście, że nic was już nie zaskoczy w tej historii? To zmienicie zdanie przeczytawszy o krainie czarów – Doliny Pani Bolesnej, gdzie autor wypuścił z wodzy swą wyobraźnię i dał się ponieść surrealistycznym, plastycznym wyobrażeniom. (...) Postacie są wyraziste, a świat przemyślany. Autor udowadnia po raz kolejny, że jest dojrzałym i ukształtowanym pisarzem, a to, że jego opowieść w dalszym ciągu się rozrasta, zamiast skończyć, jak przewidywał z początku na pierwszym tomie.
(...) Książkę polecam przede wszystkim fanom mrocznego świata pojawiającego się w poprzednich tomach "Pana Lodowego Ogrodu".


Anna Perzyńska: QFant
Napisać, że Grzędowicz nie zawiódł oczekiwań to za mało. Bogactwo języka, lekkość pióra, wysmakowane opisy – to wszystko sprawia, że powieść jest wciągająca i czyta się ją z prawdziwą przyjemnością.

Marcin Tomaszewski: Students.pl
Grzędowicz stworzył coś więcej niż tylko piękne dekoracje dla bohaterów. Stworzył żyjący, oddychający z czytelnikiem, świat. Nie wiem, czy Grzędowicz pisze dobrze czy źle, wiem, że pisze ciekawie. Tym samym spełnia najważniejszy warunek, nie nudzi. A wspomniany świat jest dowodem właśnie na tą rzadką i dostępną dla wybranych umiejętność.
(...) Grzędowiczowi udało się to, co często gubi autorów, nawet tych bardzo utalentowanych. Jeżeli ktoś jest tak dobry jak jego ostatnie dzieło, to Grzędowicz jest świetny. Książka skrzy się od wciągających i inteligentnych dialogów, dynamicznych pojedynków i tego o czym napisałem już kilka razy, klimatu.


Michał Bębenek: Carpe Noctem
Jarosław Grzędowicz powrócił z kontynuacją swojej serii. I jest to powrót z wielkim hukiem i fajerwerkami. Udowadnia też, kto tak naprawdę jest panem polskiej literatury fantasy.
(...) Już od pierwszych stron akcja gna w szaleńczym tempie, przyspieszając z każdym zdaniem. A ostatni rozdział to literacki odpowiednik dociśnięcia gazu do dechy.

Monika Frenkiel: Onet.pl
W kolejnej części "Pana Lodowego Ogrodu" jak zwykle autor daje prawdziwy popis wyobraźni ( Lodowy Ogród, Dolina Pani Bolesnej czy lodowy drakkar to prawdziwe perełki). Dodatkowo jego bohaterowie, z Vuko Drakkainenem na czele są niesamowicie wręcz wyraziści. Coraz więcej też Grzędowicz wprowadza informacji na temat stworzonego przez siebie świata. Tym razem w sposób nie opisowy, a wręcz naukowy, wnikając w samą jego strukturę jak badacz, a nie pisarz czy malarz. Nie mam złudzeń, że pod koniec wyjaśni nam wszystkie tajemnice Midgaardu, ale bardzo jestem ciekawa tej mechaniki magii, którą w najnowszej książce coraz lepiej posługuje się Vuko.

Kiedyś pisałam, że nie ma się co rozwodzić nad tą książką, bo jest po prostu znakomita. Zdanie podtrzymuję.

Robert "Bert" Siata: Czytelnia.siata.info
Wielokrotnie pisałem, że Grzędowicz to mistrz słowa i nastroju – nie inaczej jest tym razem. Przede wszystkim należy podkreślić kapitalne wyczucie dynamiki tekstu, szczególnie w scenach akcji. Wiele z nich to prawdziwy majstersztyk językowy: dobrym przykładem jest pojedynek N’Dele’a z Czarnym Urfą.
(...) Cieszę się, że autora ciągle bawi ładowanie kłód pod nogi bohaterom – niewiele tu rzeczy i rozwiązań, które przychodzą łatwo. Oczywiście, tradycyjnie już, spodziewajcie się niesamowitych scenerii - tym razem czeka was wizyta w psychodelicznej dolinie Naszej Pani Bolesnej i w tytułowym Lodowym Ogrodzie. Wszystko to zostało okraszone niezliczonymi nawiązaniami do kultury i popkultury (Obcy, Czas Apokalipsy etc.) oraz podlane oszczędnym, ale niezmiennie bawiącym humorem. Chapeaux bas, panowie i panie!


SaucerheadTharpe: nakanapie.pl
Tym jednak, co prawdziwie wyróżnia trzeci tom na tle poprzedników, jest świat. Świat! Nie płaskie dekoracje służące za tło zmagań herosów, ale skomplikowany mechanizm z barierami kulturowymi, obsesjami i pragnieniami, który zachowuje prawo do istnienia i funkcjonowania nawet bez galerii pierwszoplanowych postaci.
(...) w przypadku "Pana Lodowego Ogrodu" nie mamy już do czynienia tylko z formą rozrywki. Jarosław Grzędowicz błyskotliwie udowadnia, że uniwersalnym popowym kodem pisarz może mówić o rzeczach fundamentalnych i prowokować do wyciągania wniosków.


Tomasz „Marchew“ Marchewka: Valkiria
(...) świat przedstawiony przez Grzędowicza jest niemal „dotykalny“. Wydaje się, że niemal każde, nawet najbardziej wykręcone wizje stoją obok i zaglądają człowiekowi przez ramię, kiedy przerzuca on kolejną stronę. Rewelacja

Praktycznie co druga scena nadaje się na stworzenie z niej ilustracji, czy to za pomocą obrazka czy kadru filmoweego. Jest to wyśmienita pożywka dla wyobraźni, a przez głowę czytelnika przelatują coraz ciekawsze wizualizacje.

Nie jestem do końca przekonany czy udało mi się oddać słowami jak dobra jest to książka. Nie chciałem kipieć tanim hurraoptymizmem, bo jeszcze by mnie ktoś posądził o stronniczy marketing. Napiszę wam to wprost – to jest naprawdę znakomita książka. Idźcie, kupcie. A jak nie macie dwóch pierwszych tomów to kupcie wszystkie 3. Albo od razu 6 albo 9 i rozdajcie znajomym. Kupcie też 3 dla swojego psa i kota.


Klient sklepu merlin.pl: merlin.pl
Po nieco powolnej akcji tomu drugiego, Grzędowicz serwuje czytelnikom wspaniałą ucztę, złożoną ze świetnie naszkicowanych postaci, świata, który z powodzeniem mógłby istnieć samodzielnie - bez znajomości tomu pierwszego i drugiego oraz wysmakowanej fabuły, zaskakującej co raz pomysłowością! Więcej magii, więcej akcji, więcej zmuszającej do refleksji akcji. Polecam - z czystym sercem i bez mrugnięcia okiem!
klient merlin.pl


Marcin 'malakh' Zwierzchowski: Poltergeist
Największą ozdobę książki stanowią wyśmienite opisy, będące mistrzowskim popisem połączenia bogatej wyobraźni z niebanalnymi umiejętnościami językowymi i świetnym czuciem tempa tekstu (to ostatnie najwyraźniej widać w scenie pojedynku N'Dele). W tej części cyklu Grzędowicz dał się poznać jako twórca mający pewne ciągoty ku New Weird − zapierające dech w piersiach, fantasmagoryczne kreacje Ogrodu i jego mieszkańców, zamku Fjollswinna, a także Doliny Naszej Pani Bolesnej. Jednocześnie jednak pokazuje, że zachwycać potrafi także z pozoru mało efektownymi scenami, czego przykładem może być opis obłaskawiania dzikich koni przez Benkeja.
Wyraźnie widać, że rozbicie historii na cztery tomy nie wynika z chęci autora do sztucznego przedłużania cyklu, ale ze strategii pisarskiej. Grzędowicz zdecydował się relacjonować nam rozgrywające się na Midgaardzie wydarzenia dzień po dniu, godzina po godzinie, krok po kroku, rzadko kiedy decydując się na choćby drobne przeskoki. Z jednej strony dzieło rozrosło się do niespodziewanie potężnych rozmiarów (planowo miała to być jedna książka!), z drugiej jednak czytelnik może dłużej cieszyć się towarzystwem Vuka i Filara, i to bez wymuszonego rozciągania fabuły; zapewne tę samą historię można byłoby opowiedzieć w jednym tomie, ale tylko byśmy na tym stracili.


Anna Kańtoch: Esensja
(...) tom trzeci to powrót autora do bardzo wysokiej formy. Dłużyzn ani śladu, parę rzeczy się wyjaśnia, co zapisuję na plus, bo na wyjaśnienia pora, a jednocześnie świat wciąż jest satysfakcjonująco pełen tajemnic. Akcja przyśpiesza, los rzuca bohaterów w nowe, ciekawe miejsca, a kiedy już tam trafią, właściwą reakcją czytelnika jest padnięcie przed autorem plackiem i podziwianie jego niezwykłej zaiste wyobraźni. Plastyczny styl, niesamowita atmosfera, Vuko który jest klasą sam dla siebie – te elementy nie zawodzą, czego zresztą się spodziewałam (...).

Agnieszka Chojnowska : Wirtualna Polska
W obu wątkach – Vuka Drakkainena, Nocnego Wędrowca i Filara, następcy Tygrysiego Tronu, nastąpiło zdecydowane przyspieszenie. Znakomity język i styl, sprawna, zmienna narracja to w przypadku Jarosława Grzędowicza konstans, gdy zatem ponownie rozmroził akcję, musiała powstać powieść znakomita i wciągająca bez reszty. Tak też się stało, od lektury bardzo trudno było się oderwać, ponad 500 stron pochłonęłam właściwie niepostrzeżenie.


Science Fiction Valkiria Gildia Poltergeist Wirtualna Polska